Bezdomna

Bezdomna - Katarzyna Michalak

Kinga Król to tytułowa bohaterka tej książki. Jej domem jest ulica, miejscem gdzie śpi - cokolwiek. Może to być dworzec lub jakikolwiek inny kąt w mieście. Jak łatwo się domyślić życie Kingi nie jest różowe, tym bardziej, iż nosi ona ze sobą ogromne brzemię. Tajemnicę, która nie daje jej spokoju. Pewnego razu Kinga pragnie zakończyć swoje męki. Na ratunek przychodzi jej... bury kot i Aśka.
Aśka jest dziennikarką - żądną sensacji - w wieczór Wigilijny dosłownie "przygarnia" Kingę Król, dając jej ciepły kąt, bieżącą wodę i ciepły posiłek. Podczas tej wizyty zaczyna się opowieść Kingi. Na jaw wychodzą sekrety obu kobiet. Ani jedna, ani druga nie wiedzą jeszcze, że ich życie tak bardzo się zmieni...
Jak potoczą się losy obu kobiet? Czy Aśka tylko udaje przyjaciółkę chcąc jedynie zarobić na "mega-historii" bezdomnej Kingi? Jakie tajemnice kryje Kinga? Odpowiedzi na te i inne pytania w książce.

Kiedy zaczynałam przygodę z tym tytułem, początkowo byłam nastawiona sceptycznie. Pierwsze rozdziały na zmianę to irytowały, to ciekawiły. I tak do połowy książki. Niektóre dialogi czasem śmieszyły (choć był to śmiech bardziej z politowania dla Aśki). Do tego język: prosty i wręcz przesycony wulgaryzmami, których z czasem miałam serdecznie dość. Pierwszą połowę książki czytałam bardziej dzięki sile rozpędu i będąc przekonaną, że ta historia zakończy się na czterech bądź najwyżej pięciu gwiazdkach.

Czytam tu w opiniach, że zarzuca się tej książce nadmierną ilość stereotypów. Owszem tak. Co do tego nie ma wątpliwości. Język może bulwersować - owszem ale z drugiej strony do tej historii te wulgaryzmy z czasem zaczynają pasować.
Za najpoważniejszy minus uważam ukazanie dobroduszności (czy raczej wyrozumiałości?) pracodawcy. Serio, tak wygląda przyjęcie (pardon: powrót) do pracy po dłuższym urlopie? To by było zbyt piękne, żeby było prawdziwe. I zaryzykuję stwierdzenie, że nawet w amerykańskich filmach klasy B takie sytuacje się nie zdarzają często...

Natomiast tym, co w tej historii uderza najbardziej jest wszystko to, co opisuje druga połowa książki. Dokładnie nie ma co się rozpisywać nad treścią (kto przeczytał, ten wie, kto nie przeczytał ten zauważy).
Jedno jest pewne: świat bywa ponury i podły. Podobnie jak podli i bezwzględni bywają ludzie. Okrutną prawdą jest, że pieniądz jest ważniejszy od ludzkich uczuć, a czasem nawet od ludzkiego życia.
I głównie o tym jest ta książka. O winie, karze i odpokutowaniu, ale też o ludzkiej krzywdzie i niewzruszeniu innych na tę krzywdę. O braku zrozumienia i znieczulicy jaka panuje wśród ludzi. O potępieniu bez wysłuchania prawdy. I wreszcie o tym jak można zarobić na ludzkich dramatach nie zważając na człowieka jako jednostkę. Nic nie usprawiedliwia czynów głównej bohaterki, jednak z drugiej strony to też nie tłumaczy reakcji społeczeństwa...

Drugą połowę tej historii przeczytałam jednym tchem i mimo wcześniej drażniącego, prostego języka (dosadnego i często nazywającego rzeczy po imieniu), daję tej opowieści zasłużone pięć gwiazdek i oceniam jako przeciętną. Mimo użycia stereotypów i często naiwnych, mijających się z rzeczywistością sytuacji (patrz: wspomniana walka z bezrobociem) książka ta zmusza do zastanowienia się. Zatrzymania i zadania sobie pytania: a co ja zrobiłbym/zrobiłabym na miejscu Aśki, sąsiadów czy też rodziców Kingi, gdybym usłyszał/a taką historię?

Autorka w "Bezdomnej" przedstawia temat ważny i aktualny.