Zanim zasnę

Zanim zasnę - S. J. Watson

Christine Lucas codziennie budzi się rano u boku faceta. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że codziennie rano nie wie co to za facet leży koło niej. Żeby tego było mało nie pamięta jak znalazła się w tym łóżku, ba - w tym domu. Z czasem wyjaśnia się, że ten facet to jej mąż, a ona jest we własnym domu. Jutro obudzi się z taką samą niewiedzą jak dziś rano i tak każdego następnego dnia...

Christine ma problemy z pamięcią po fatalnym wydarzeniu jakiego doświadczyła. Jakie to dokładnie wydarzenie? Jak do niego doszło? Czy w sytuacji, w której Christine się znalazła może ona komuś zaufać? Czy może ufać lekarzom? Mężowi? Lekarzom? Czy może ufać samej sobie? Na te i inne pytania odpowiedź znajdziecie w książce.

Jakie jest moje zdanie o książce? Czytało mi się ją niewiarygodnie szybko. Historia Christine pochłania czytelnika bez reszty. Jest w tej opowieści coś, co każe nam nie odkładać książki. Stopniowo razem z Christine czytelnik chce poznać prawdę nie tylko o tym jaka jest jej przeszłość, ale także kim jest ona sama?

Opowieść podzielona jest na trzy części: pierwsza "Dzisiaj" jest najkrótsza, akcja rozwija się powoli i... nie zachęciła mnie do dalszego czytania. To tu poznajemy Christine, jej męża i podstawowe fakty, a także to, iż oboje zamierzają wyjechać.
Jednak gdy już przez nią się przebrnie i zacznie się część drugą - najdłuższą - "Dziennik Christine Lucas", lektura idzie jak po maśle. Akcja nabiera rozpędu i ciężko się oderwać od tej historii. Po prostu "chce się wiedzieć co dalej!" To właśnie tu poznajemy wraz z główną bohaterką multum jej przeżyć, a także dowiadujemy się o wielu tajemnicach. Przez co mamy kilka zwrotów akcji i wiele niewiadomych.
Część trzecia średniej długości wieńczy książkę. Jest nawiązaniem do części pierwszej - jej dalszym ciągiem. Mamy tu wyjazd małżonków, zaskoczenia, zwroty akcji. Więcej nie zdradzę. Powiem jedynie, że cieszę się, iż nie skusiłam się zajrzeć do tej części przed ukończeniem książki - i jeśli Wy lubicie czasem "coś sobie podejrzeć" w żadnym razie nie czytajcie fragmentów z ostatniej części.

Czy warto przeczytać? Niech najlepszą rekomendacją będzie fakt, że nie mogłam się od niej oderwać przez dwa dni (z przerwami). Z czego w pierwszy dzień pochłonęłam większą połowę książki.