Keanu Reeves. W roli głównej

Keanu Reeves. W roli głównej -  Kitty Curran, Larissa Zageris , Joanna Dziubińska

Keanu Reevesa znają wszyscy z filmów, w których wykreował role zapadające na długo w pamięci. W Internecie możemy znaleźć wiele informacji na temat tego bardzo dobrego aktora, także plotek, jednakże fani cenią Keanu nie tylko za jego role, ale też za to jakim jest człowiekiem. A jego postać jest intrygująca. Czy równie intrygująca jest książka "Keanu Reeves. W roli głównej"?

 

W książce mamy parę faktów z życia aktora, jego filmografię, ciekawostki na temat egzotycznego pochodzenia oraz (pod koniec książki) niedługie analizy filmów, w których grał czarne charaktery z miernikiem "poziomu mroczności". Mamy również historię powstania pierwszego memu oraz kilka ich przykładów.

 

Co do samej książki zacznę od najpoważniejszego zarzutu. Mianowicie styl w jakim autorki napisały tą biografię pozostawia wiele do życzenia. Przez to książka jest nierówna. Oto czytamy garść podstawowych intormacji o Keanu, potem mamy trochę merytorycznych uwag co do jego osoby oraz sposobu gry aktorskiej, żeby za chwilę - na potwierdzenie wcześniej pisanych słów - przeczytać słodkie stwierdzenia w stylu: "wiadomo, że to Keanu, a on jest cudowny" lub :"przecież wszyscy wiedzą, że Keanu jest breathtaking". Aż brakuje tylko dodać: "a jego spojrzenie jest takie "hip- hip- hipnotajzing"... Z czasem znowu autorki wpadają w moralizatorski ton pisząc np. o zaletach współpracy, pracy twórczej, docenianiu swoich umiejętności, komunikacji, zdolności słuchania etc. Tak, tak: to wszystko w książce biograficznej. To nic, że zaczyna ona nagle przypominać poradnik, ale spokojnie, za chwilę i tak już mamy (cytuję): "oczywiście nie sugerujemy, że Keanu Reeves urodził się piękny i gotowy, żeby się ze wszystkimi przyjaźnić i oddziaływać na ludzi". To cytat ze strony 135, a od początku książki było takich stwierdzeń więcej. Przez chwilę wprowadziło mnie to w lekką konsternację, gdyż już nie wiedziałam, czy autorki to "największe fanki Keanu" rozpływające się nad jego boskim wyglądem, czy jednak anty-fanki, a książka ma charakter sarkastyczny. Prawdopodobnie to takie humorystyczne zacięcie autorek (o którym wspominały już na początki książki). Te przesłodzone frazesy pojawiają się bardzo często. Tak często, że w końcu zaczynają irytować (bo też ileż można). Najlepsze w tym wszystkim jest to, że książkę napisały dwie dorosłe kobiety, a chwilami ma się wrażenie jakby się czytało zapiski nastolatki... ("Och, jaki on jest boski!"). Nie obrażając żadnej nastolatki... ale naprawdę, od książki biograficznej wymagałam jednak trochę więcej. Tu dostałam garść informacji zebranych z Internetu, z których usiłowano stworzyć biografię a wyszedł zlepek nastoletnich zapisków z pamiętniczka. Bo chwilami ciężko mi ją nazwać nawet "portretem psychologicznym na temat".

 

W międzyczasie mamy też takie niespodzianki jak: test psychologiczny, na to którym Keanu-Johnem jesteś, test golfa Keanu oraz bardzo ambitny zarys niby-scenariusza musicalu z Keanu, Winoną Ryder i Charlize Theron w Paryżu. Wymyślony przez autorki - drogie Panie, czemu tak krótko? Toż to Oscar murowany! (sarkazm)

 

Już we wstępie autorki pisały, że zamierzają zgłębić to, o czym rozmawiają, kiedy mówią o Keanu, bo wierzą, że jego osoba jest warta głębszej analizy. Co z tej analizy wyszło?

 

Dowiedziałam się z tej książki tego, co wiedziałam (lub co przypuszczałam lub mogło mi się wydawać), że Keanu Reeves to nie tylko zwykły aktor Hollywood, a nietuzinkowy człowiek o bardzo dużej dozie wrażliwości. Nie mówiący o sobie za dużo, powściągliwy, spokojny, grzeczny i skory do pomocy, gdy ktoś jest w potrzebie. Dowiedziałam się co nieco na temat charakteru odgrywanych przez Reevesa postaci. I tego, że jest boski, cudowny, niczym "chłodny wiatr wiejący z gór"...

 

Dla autorek plus za chęć stworzenia książki lekkiej, którą można przeczytać w jeden wieczór, minus za zbyt infantylny styl. Może taki był też cel, ale chwilami jest to irytujący zabieg. Może lepiej by następną książkę o Keanu napisał facet, to może nie będzie ona pozostawiała na koniec wrażenia jednego wielkiego peanu pochwalnego w dodatku słabą językowo (żeby nie powiedzieć grafomańską). Dodatkowy minus dla wydawnictwa za niedopatrzenie w kwestii paru literówek, powtórzeń wyrazów i tym podobnych.