Booka

Miłośniczka dobrych książek, filmów i muzycznych dźwięków (jazz, blues, R&B, soul, rock, progressive rock, rock 'n' roll).

Zainteresowanych zapraszam do obserwowania mojego profilu.

 

Harry Potter i Czara Ognia

Harry Potter i Czara Ognia  - J.K. Rowling, Andrzej Polkowski
CYKL: "HARRY POTTER" (TOM 4)

Czwarty tom przygód Harry'ego Pottera zawsze przerażał mnie swoim gabarytem. I choć następna część jest jeszcze grubsza, jakoś zazwyczaj uważałam, że jeśli kiedykolwiek będę czytać tą serie, to najgorzej będzie przebrnąć właśnie prze ten tom - wszak poprzednie tomy są o połowę krótsze.

Historia rozpoczyna się mrocznie i niebezpiecznie od Gospody Pod Wisielcem i opowieści o wydarzeniach w Domu Riddle'ów. Już ten mrożący krew w żyłach wstęp jest zapowiedzią równie intrygujących późniejszych wydarzeń...
Tymczasem w Hogwarcie nadchodzi wielki finał Mistrzostw Świata w quidditchu. Harry w swoim stylu wymusza na wujostwie pozwolenie na wyjazd do Wesley'ów. Zamierza spędzić u nich ostatnie dwa tygodnie wakacji i oczywiście wybrać się na Mistrzostwa! Nie zabraknie zabawnych sytuacji zarówno w sposobie, w jaki zastraszył wuja, jak i w samym dotarciu do Wesley'ów... Na miejscu czeka go tak wiele niespodzianek, jak i niebezpieczeństw, gdzie jak zwykle będzie mógł liczyć na wsparcie przyjaciół - Rona i Hermiony.
Co wydarzy się w czwartej części przygód słynnego czarodzieja? Jakie to niespodzianki i niebezpieczeństwa czyhają na Pottera? Tego oraz wielu innych rzeczy, należy dowiedzieć się z lektury książki.

Ten ponad siedemset stronicowy tom przygód Harry'ego Pottera, wbrew pozorom czyta się szybko i ze sporym zainteresowaniem. Mimo, iż sama czytałam go parę miesięcy, to uważam, że gdyby nie wiele innych lektur przeczytanych w tym czasie, to na pewno spędziłabym z tą książką o połowę mniej czasu.
Podchodziłam dość sceptycznie do opisów rozgrywek quidditcha, gdyż wolę śledzić inne przygody młodych czarodziejów niż akurat rozgrywane przez nich mecze. Tym bardziej nie ucieszyłam się na Turniej Trójmagiczny. Jednak obawy okazały się niepotrzebne, bo wydarzenia pędzą na łeb, na szyję - zwłaszcza pod koniec książki, kiedy na jaw zaczynają wychodzić skrywane tajemnice.

W skrócie: naprawdę dużo się tu dzieje. Od mierzenia się z własnymi lękami, odkrywaniem swojej siły, okazywania odwagi, przez chwilowe animozje i walkę o prawa skrzatów, aż po skrzętnie ukrywane sekrety. Czwarty tom uważam więc za dobry i z pewnością sięgnę po piątą część cyklu.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/08/harry-potter-i-czara-ognia.html

Sny na jawie

Sny na jawie - Diana Palmer, Anna Cicha
Tym razem skusiłam się na serię "Gwiazdy Romansu" i wybrałam książkę równie znanej Autorki romansów Diany Palmer. Nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać czegokolwiek, co wyszło spod pióra Pani Palmer, tym bardziej byłam ciekawa czy lektura przypadnie mi do gustu.

W książce poznajemy Eleanor Perrie i Curry'ego Methersona. Młodziutka Eleanor od trzech lat pracuje na ranczu w charakterze asystentki. Jest sumienną i nieocenioną pracownicą swojego szefa Methersona. Sama nie wie kiedy uległa urokowi przystojnego, starszego od siebie szefa. I choć zdumiewa ją ten fakt - sama przed sobą musi przyznać, że się zakochała. Jednak czym ona - szara myszka na co dzień - miałaby zaimponować Curry'emu, który gustuje w pięknych kobietach o urodzie i figurze modelki? Pewnego dnia, Eleanor przyjmuje zaproszenie na kolację od swojego przyjaciela Jima Blacka - rywalizującego z Methersonem właściciela rancza. Pech chce, że w tym samym lokalu pojawia się Curry Metherson ze swoją aktualną partnerką - Amandą. Eleonor wyszykowała się na spotkanie z Jimem nie do poznania. Sam szef nie rozpoznaje swojej podwładnej. Niefortunnie Curry wypowiada się w paru ostrych, niemal uwłaczających godności Eleonor zdaniach o niej samej... Następnego dnia Eleonor decyduje się rzucić pracę i przejść do Jima Blacka. Wściekły Curry postanawia zrobić wszystko aby odzyskać swoją asystentkę...
Czy uda mu się pozyskać utracone zaufanie Eleanor?

Przyznam, że wybierając ten tytuł nie miałam większych oczekiwań i raczej podchodziłam do tej historii sceptycznie. Zwłaszcza, że kilka pierwszych stron było dość chaotyczne i ciężko mi było wejść w tą historię. Jakież było moje zdumienie, kiedy z czasem okazało się, że książka 9przynajmniej do połowy0 "sama się czyta". Dlaczego tylko do połowy? Bo w pewnym momencie zaczynało mnie denerwować zaślepienie zakochanej Eleanor, do tego stopnia, że na kilka rozdziałów przed końcem tej opowieści miałam ochotę "potrząsnąć tą kobietą". O antypatycznym bohaterze nie wspomnę, kto chce może się przekonać jaki to dupek...

Niezły romans, który ogólnie całkiem dobrze się czyta. Trochę napisany w stylu slow burn, w pewnym momencie nawet mamy odrobinę motywu enemies to lovers. Historia ciekawa, nieco irytująca naiwność niedoświadczonej Eleanor może kłuć w oczy. Fabula może się spodobać, zwłaszcza miłośniczkom romansów z akcją osadzoną na ranczu.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/08/sny-na-jawie.html

Miłość nas znajdzie

Miłość nas znajdzie - Chantelle Shaw, Dorota Jaworska
Kolejny romans z serii "Światowe Życie", w którym przenosimy się do Włoch. Głównym bohaterem książki jest biznesmen Rafael Vieri, playboy, który kilkanaście miesięcy temu porzucił hulaszcze życie koszykarza i zajął się sprawami rodzinnej firmy Vieti Azioni. Właśnie dopina ostatnie kroki do sfinalizowania intratnego kontraktu, dzięki któremu zostanie dyrektorem generalnym, kiedy do sali konferencyjnej wparowuje z impetem niejaka Ivy Bennett, w dodatku z kilkumiesięcznym dzieckiem w nosidełku. Nie dość, że ta angielka pojawia się znikąd na zamkniętej firmowej konferencji, to jeszcze śmie bezczelnie twierdzić, że Rafael jest ojcem tego właśnie dziecka! Upokorzony przed inwestorami Rafael postanawia wyjaśnić sprawę, zwłaszcza, że kompletnie nie kojarzy, żeby miał kiedykolwiek coś wspólnego z Ivy Bennet...
Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Rafael jest ojcem małego Berniego? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań należy szukać w lekturze ksiażki "Miłość nas znajdzie".

Ta historia ma swoje niezłe momenty i całe dwie tajemnice do wyjaśnienia, jednak chwilami mamy do czynienia z ukraszonymi przenośniami opisami seksualnych uniesień, które z czasem wywołują obrót gałek ocznych. Nie zliczę też ile razy miałam dość ciągłego zachwycania się Rafaela nad oczami Ivy... Jest to wspomniane tak wiele razy, że w pewnym momencie mój poziom irytacji jej "oczami Bambi" sięgał zenitu. Dlatego uważam książkę za jedną z tych, które jedynie "ujdą w tłumie".

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/08/miosc-nas-znajdzie.html

Bride

Bride - Roy Hazelwood, Kaja Burakiewicz
CYKL: "BRIDE" (TOM 1)

Nie przywykłam do czytania książek, w których występują wampiry i wilkołaki (nie znam nawet słynnego cyklu "Zmierzch"). Jak do tej pory, jedynymi książkami z wampirami, które czytałam są "Sabat" oraz "Woła mnie ciemność". Dlatego też z chęcią sięgnęłam po to nieznane mi wampirzo-wilkołacze terytorium.

W książce poznajemy przedstawicielkę wampirów Misery Lark, która zostaje wydana za Alfę wilkołaków Lowe'a. Jak wiadomo wampiry i wilkołaki prowadzą ze sobą odwieczną walkę, dlatego ten mariaż ma na celu przymierze między Gniazdem wampirów, a stadem wilkołaków. Małżeństwo ma trwać tylko rok, więc młoda małżonka nie ma co przyzwyczajać się do męża. Jednak nasza wampirka ma jeszcze jeden ukryty cel, dla którego zgodziła się na całe to szaleństwo. Misery poszukuje Sereny - niedawno zaginionej ludzkiej przyjaciółki. Czy uda się odnaleźć Serenę? Jak będą dogadywać się Misery i Lowe? I czy w ogóle jest szansa na zbudowanie trwałego związku między tak różnymi, od zawsze zwalczającymi się nacjami? Tego, oraz odpowiedzi na wiele innych pytań należy szukać w pierwszym tomie tego cyklu.

Tytuł ten jest powieścią z gatunku romantasy, napisanym trochę w stylu slow-burn. Jego fabuła nie jest jakoś bardzo ambitna, a przedstawiony świat nie jest bardzo rozbudowany. Przypuszczam, że gdyby usunąć wszystkie "wampirze" i "wilkołacze" motywy, to książka nie różniłaby się wiele od każdego jednego harlequina. Może poza kilkoma, od czasu do czasu rzucanymi wulgaryzmami oraz nieco ostrzejszymi scenami erotycznymi w kilku miejscach. A jednak "Bride" czytało mi się nawet nie najgorzej. Spora tu zasługa głównej bohaterki - z uwagi na jej sarkazm. Przemyślenia Misery oraz niektóre dialogi między nią a Alfą, czy też między Sereną, sprawiały, że dobrze się bawiłam przy lekturze, co jest sporym plusem, zwłaszcza, że chwilami można odnieść wrażenie chaosu w fabule.

Mamy tu tajemnicę, szczyptę romantyzmu wymieszanego ze śmielszą erotyką, choć nieprzesadnie wyważoną oraz sporą dawkę humoru. Całość czyta się znośnie. Lektura idealna na lato jako lekki, niezobowiązujący przerywnik między bardziej ambitną literaturą. Myślę, że może się spodobać miłośnikom gatunku, którzy lubią takie zabawne, rezolutne osobowości w książkach.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/08/bride_15.html

Notatki z pielęgniarstwa. Wersja Podstawowa. Część I

Notatki z pielęgniartwa. Wersja Podstawowa. Część I - Weronika Nawara
Książka składa się z pięciu działów, a każdy z nich jest oddzielony fiszkami w postaci karty tytułowej - każda w innym kolorze, odpowiadającym temu na spisie treści, dla lepszego odnalezienia interesującego nas działu.
Pierwszym działem są "Podstawy pielęgniarstwa". Jest to ta część, którą każda szanująca się pielęgniarka powinna umieć wyrecytować bez zająknięcia, nawet jeśli zostanie obudzona o trzeciej w nocy. Dlatego tutaj znajdziemy między innymi rodzaje wstrzyknięć, bristolską skalę uformowania stolca, rodzaje probówek, zasady ułożenia pacjenta w łóżku, rodzaje masek tlenowych i zasady ich stosowania, wzory obliczania dawek leków, omówienie skali Glasgow, typu obrzęków, rodzaje bólu oraz klasyfikację odleżyn według skali NPUAP i EPUAP.

Drugi dział to "Pielęgniarstwo specjalistyczne", w którym znajdziemy między innymi omówienie zasad monitorowania EKG (wraz z szybkimi przypomnieniem zasad interpretacji zapisu EKG - również na wybranych przykładach zaburzeń), klasyfikację nadciśnienia tętniczego, różnice między migotaniem a trzepotaniem przedsionków, hipokaliemią a hiperkaliemią, hipoglikemią a hiperglikemią, cukrzycą typu I a cukrzycą typu II, chorobą Leśniowskiego-Crohna a zespołem wrzodziejącego jelita grubego czy też różnice między nadczynnością a niedoczynności tarczycy. Poznamy też czym jest zespół stopy cukrzycowej oraz jakie są objawy astmy i POChP.

W trzecim dziale zatytułowanym "Czynności i zabiegi pielęgniarskie" poznamy między innymi: prawidłowe miejsca podawania insuliny, czym jest nebulizacja czy też pulsoksymetria wraz z zasadami działania pulsometru. Dowiemy się jak prawidłowo pielęgnować zgłębnik nosowo-żołądkowy, PEG-a oraz gastrostomię; jak prowadzić toaletę jamy ustnej oraz drzewa oskrzelowego u pacjenta, na czym polega test Allena, jak prawidłowo pielęgnować port naczyniowy, wykonywać drenaż opłucnej czy też prowadzić toaletę drzewa oskrzelowego u pacjenta.

Czwarty dział "Anatomia i fizjologia" zawiera między innymi budowę poszczególnych części ciała (od rodzajów stawów, kości ręki, budowy czaszki i kręgosłupa, przez anatomię wątroby, po budowę układu oddechowego i omówienie układu endokrynologicznego). Zawarto też odmienności w fizjologii i anatomii dziecka oraz zmiany fizjologiczne, które zachodzą u kobiet w ciąży.

Ostatnio dział to "Farmakologia", w której znajdziemy między innymi parę wybranych leków oraz ich odtrutki, różnice między heparyną, a warfaryną, omówienie anestetyków (dożylnych i wziewnych), leków obniżających ciśnienie tętnicze krwi, diuretyków oraz leków przeciwwymiotnych, a także wartościowe przedstawienie poszczególnych rodzajów insulin z podziałem na krótko działające i samodziałające wraz z omówieniem każdej z nich.

Nam - aktywnym zawodowo pielęgniarkom - wciąż powtarza się, że uczymy się całe życie. Ba, przecież czy właśnie nie to słyszałyśmy już na początku naszej drogi, kiedy będąc adeptkami zawodu pielęgniarstwa, mówiono: "pamiętajcie, że uczymy się przez całe nasze zawodowe życie". I jest to prawda, bo po wyjściu ze szkół wyższych czeka na nas ciągła praktyka zawodu w pracy oraz doskonalenia zawodowe w postaci kolejnych kursów, czy specjalizacji. Uważam więc, że materiały zebrane w tej książce, będą idealne nie tylko na studiach (choć tu przydadzą się bardzo), ale także mogą być pomocne w pracy. W końcu ileż to razy, nawet najbardziej doświadczona pielęgniarka głowi się nad tym jaki kolor probówki należy wybrać do jakiego badania, które wypisał lekarz na skierowaniu? Właśnie takie podstawowe informacje możemy znaleźć w tej książce. Pomoże rozwiać wątpliwości nie tylko w kwestii doboru koloru probówki, ale też przypomni jaki opatrunek jest najlepszy do jakiej rany, bądź wyjaśni zakres norm jakiegoś badania lub pielęgniarskiej czynności.
Ta książka jest jak taka jedna wielka ściąga, pomocna w chwili "nagłego zaćmienia umysłu" nawet najlepszej pielęgniarki. Jest niczym pielęgniarska wiedza w przysłowiowym "jednym paluszku". A co najlepsze, ta wiedza - podana w takiej formie (kolorowych, przejrzystych tablic) - jest mega łatwo przystępna i zostaje w głowie około dwa/trzy razy mocniej, niż ta sama wiedza podana w zwykłym podręczniku, napisanym suchym tekstem.

Dlatego uważam tą książkę za rewelacyjną powtórkę ze studiów. Może być bardzo dobrym przypomnieniem wiedzy dla studentów na praktykach, ale także w pracy, co czyni ją uniwersalną nie tylko dla uczących się zawodu. Jest to tylko pierwszy tom i zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma tutaj całej wiedzy. Mam jednak nadzieję, iż Autorka "popełni" kolejne tomy w takiej świetnej formie jak tutaj. Chapeau bas dla pracy, którą Pani Weronika (Nawara) Czapska włożyła w przygotowanie materiału do tej książki. Polecam każdej pielęgniarce i każdemu pielęgniarzowi niezależnie od ich aktualnej drogi zawodowej.,

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/08/notatki-z-pielegniartwa-wersja.html

Sprawa Rachel Price

Sprawa Rachel Price - Aleksandra Misior-Mroczkowska, Holly Jackson

Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem przeczytania "Sprawy Rachel Price", a to dzięki wielu pozytywnym recenzjom na temat tej książki. Dlatego też ucieszyłam się, kiedy to właśnie ten tytuł został lekturą w ramach Klubu Książki American Club Corner.

W książce poznajemy osiemnastoletnią Annabel Price, której matka - Rachel Price, szesnaście lat temu zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, zostawiając w samochodzie swoją dwuletnią wówczas córeczkę. Teraz, po szesnastu latach, można odnieść wrażenie, że sprawą Rachel Price żyje pół Ameryki, a z pewnością całe miasto Gorham. A to głównie przez program dokumentalny o Rachel. Wszyscy chcą się dowiedzieć jak doszło do tego zaginięcia. Właśnie trwają nagrania do programu dokumentalnego, dotyczącego wydarzeń sprzed lat. Annabel ma już dość całej tej wrzawy wokół swojej matki, której tak naprawdę nawet nie zna. Zdenerwowana, nikogo wcześniej nie ostrzegając opuszcza nagranie i idzie do domu przez las. Nagle, przed jej oczami stoi kobieta, która jest ubrana jak jej matka w dniu zaginięcia... To Rachel! Jak to możliwe? Co się wydarzyło szesnaście lat temu? Jak będzie wyglądała ta historia opowiedziana przez samą Rachel Price? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań należy szukać w książce "Sprawa Rachel Price".

Nie miałam do tej pory okazji czytać poprzednich książek Holly Jackson, więc nie wiedziałam czego do końca się spodziewać. Obawy jednak były bezpodstawne, bo książka okazała się być bardzo dobrym, wciągającym thrillerem. I, choć pierwsze kilka rozdziałów nie mogły mnie przekonać do książki, to z czasem thriller zrobił się bardzo absorbujący, a kolejne odkrywane tajemnice nie pozwalały odejść od lektury. Dlatego warto przejść przez ten trochę mało ciekawy początek, nie zarażać się nieco mniej ciekawymi, może trochę dłużącymi się opisami dotyczącymi nagrywania programu telewizyjnego, bo dalej jest już tylko lepiej.

Oprócz głównej historii zniknięcia Rachel Price oraz dochodzenia do prawdy w sprawie jej zaginięcia i odrywania kolejnych tajemnic, możemy też przyjrzeć się idei nagrywania takich dokumentów o czyjejś tragedii. Podczas lektury kilka razy zwróciłam uwagę na sposób w jaki traktuje się osobę, bądź osoby, które mają się wypowiedzieć w tym programie i uderzyło mnie to tak samo na początku, jak i pod koniec książki. Nie mogę jednak zbyt wiele zdradzić. Myślę, że kto przeczyta, ten łatwo wyłapie te fragmenty.

Co jeszcze zauważyła, a co może zniechęcać podczas lektury, to niektóre sytuacje, zdarzenia lub zachowania bohaterów, które w normalnym życiu raczej byłyby nieprawdopodobne, gdyby miały się wydarzyć. Tak, jak w niektórych amerykańskich filmach klasy B, gdzie przed ekranem irytujemy się, co i rusz mając w głowie: "No, ależ jak?! Serio, ty tak zrobiłaś/zrobiłeś?!" Jeśli jednak uznać tą książkę za pewną formę rozrywki, to można pominąć logikę i dobrze się bawić.

Ostatecznie uznaję ją za bardzo dobrą, gdyż dawno nie czytałam równie intrygującego thrillera. Dawno nie czytałam tak intrygującego thrillera, gdzie byłby tak dużo niespodzianek i tyle plot twistów jak tutaj.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/08/sprawa-rachel-price.html

Król w obiektywie

Król w obiektywie - Sharon Kendrick, Anna Nowak
Romans z harlequinowej serii "Światowe życie", w którym poznajemy panującego w Sofnantis króla Konstandina. Król przed laty, kiedy był jeszcze księciem, spędził noc z pewną szatniarką Emerald Baker. Konsekwencją wspólnej nocy okazują się być narodziny syna. Konstandin, który o dziecku nigdy się nie dowiedział. Aż do dnia, kiedy Emerald postanawia wyjawić mu prawdę. Konstandin poznaje swojego sześcioletniego syna. Ma więc dziedzica, co dla niego jest końcem marzeń o abdykacji. Musi więc pozostać na swoim stanowisku, ustanowić prawnie Emerald swoją żoną, aby jego syn mógł w przyszłości odziedziczyć tron. Emerald, która tak naprawdę nigdy nie przestała kochać Konstandina, ma opory przed tak ważną decyzją. Ostatecznie zgadza się na wizytę w jego pałacu, żeby poznać w jakich warunkach będzie żyć po ewentualnym ślubie...
Jaką decyzję podejmie Emerald? Czy Konstandin jest w stanie pokochać matkę swojego dziecka, czy rzeczywiście małżeństwo z nią jest wyłącznie biznesowym układem? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Sharon Kendrick.

Podchodziłam do tego tytułu bardzo sceptycznie, bo opis z tyłu książki średnio zachęcał mnie do poznania treści. Dwoje ludzi ulega namiętności, w wyniku czego dochodzi do ciąży. Ona dalej go kocha, on nie wie, że ma syna, a gdy dowiaduje się o tym, sprowadza ją do pałacu, żeby przekonać ją o tym, jak bardzo zmieni się jej życie, a ona proponuje mu sesję zdjęciową... Hmm, brzmi mało intrygująco, bo też co ma do tego ta sesja zdjęciowa? A ma, i to sporo...

"Król w obiektywie", choć początkowo roztoczył przede mną wizję fabuły bez sensu, w rzeczywistości okazał się być nawet interesujący. Nie spodziewałam się, że akurat tą książkę zaliczę do tych, które nawet dobrze mi się czytało. Jej fabuła jest interesująca, mimo że ciut naiwna oraz mimo tego, że z góry wiedziałam jak to się skończy. Ciekawa byłam tych potyczek słownych Emerald z Konstandinem. W kilku momentach nawet zabawne były ich dialogi, cięte riposty Emerald, czy też jej sarkastyczne uwagi na temat życia w pałacu oraz traktowania jej przez Konstandina.

Jak na takie lekkie czytadło, to uważam tą książkę za całkiem dobrą. Między wierszami można w niej dostrzec sprawy, które w życiu są ważne. Ważniejsze niż jakiekolwiek pieniądze, blichtr, czy władza. Sharon Kendrick zawarła tu więc nie tylko "jakiś tam sobie romansik z królem", ale też bajkę dla dorosłych kobiet z pałacem w tle, współczesną relacja króla z angielską wieśniaczką i też morałem. Pośród masy tych romansideł, ten tytuł jest jednym z tych wartych uwagi.

Opinia opublikowana an moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/08/krol-w-obiektywie.html

Nie w głowie mi romans

Nie w głowie mi romans - Louise Fuller, Przemysław Przychodniak
Kolejny romans z serii "Światowe życie", który opiera się na motywie zakochanych w sobie gości weselnych. Z podobną fabułą spotkałam się już w książce "Kochankowie z Sydney". Jednak, tym razem poznajemy Joan Santos i Ivo Faulknera. Joan jedzie na ślub przyjaciółki Cassie ze świadomością, iż panna młoda chce na swoim ślubie zeswatać ją z kolegą jej męża z dzieciństwa. Dziewczyna nie ma ochoty na żadne swatania i romanse, tym bardziej, że nawet nie zna tego mężczyzny. Jadąc na ślub ulega małemu wypadkowi, kiedy to jej samochód wypada z drogi i wpada do rowu. Pomocną dłoń podaje jej przystojny Ivo Faulkner...
Jak potoczą się losy bohaterów? Kim jest Ivo i czy przyjaciółce uda się plan zeswatania Joan?Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w lekturze książki Louise Fuller.

Dynamiczny początek, dość ciekawy środek, potem małe obniżenie lotów. Mniej więcej tak wygląda w skrócie fabuła tego romansu. Lektura lekka i szybka. Idealna jako przerywnik pomiędzy bardziej angażującymi fabułami. Szczyty literatury to nie są ale nie najgorzej się czytało. Taki średniaczek, niczym nie zirytuje, ale też nie zaskoczy. Można przeczytać, ale raczej nie pozostanie w pamięci na dłużej.

Opinia opublikowana an moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/08/nie-w-gowie-mi-romans.html

Zaproszenie na kolację

Zaproszenie na kolację - Lucy King, Barbara Bryła
CYKL: "LOST SONS OF ARGENTINA" (TOM 2)

Utrzymany we włoskim klimacie romans ludzi z wyższych sfer, jest drugim tomem miniserii. Nie wiem tego, jaki jest pierwszy tom, gdyż nie miałam okazji go przeczytać. Przypuszczam jednak, że w pierwszej części mogła być opisana historia romansu Finna i Georgie Calvertów.

Tą część rozpoczyna się rodzinną imprezą. Właśnie trwają chrzciny małego Josha - syna Finna Calverta i jego pięknej żony Georgie. Matką chrzestną jest przyjaciółką Georgie - Carla Blake. Obie kobiety właśnie rozmawiają, kiedy uwagę Carli przyciąga mężczyzna stojący przy oddalonym od nich drzewie. Carla szybko podbiega do nieznajomego i ze zdziwieniem stwierdza, że ten facet wygląda bardzo podobnie jak mąż przyjaciółki! Tajemniczy mężczyzna przedstawia się jako Federico Rossi. Zaintrygowana Carla zaczyna podejrzewać, że to może być zaginiony brat Finna. Niesamowity zbieg okoliczności, tym bardziej, że Finn już od dłuższego czasu próbuje odszukać brata, z którym został rozdzielony w dzieciństwie...
Federico zaczyna flirtować z Carlą, lecz ona będąc niewzruszoną na jego zaloty, umieszcza mężczyznę w gabinecie Finna, każe mu poczekać, a sama biegnie po szwagra, żeby zawiadomić o szczęśliwie odnalezionym członku rodziny. Jednak z czasem Federico znika...
Co się wydarzy? Dlaczego mężczyzna niespodziewanie zniknął? Czy Federico jest tym za kogo się podaje i czy Finn odnajdzie brata? Jak potoczą się losy bohaterów? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań należy szukać w lekturze ksiażki Lucy King.

Podchodziłam do tej ksiażki z mieszanymi uczuciami. Po pierwsze dlatego, że nigdy nie mam wygórowanych oczekiwań co do harlequinów, a po drugie nie czytałam pierwszego tomu i obawiałam się, że się nie wgryzę w temat. Tego drugiego akurat nie musiałam się obawiać, gdyż fabuła ksiażki jest tak poprowadzona, że nie trzeba znajomości pierwszej części.

Z kolei, jeśli chodzi o moje ogólne wrażenia, wprawdzie czytałam już ciekawsze romanse, ale tu też nie jest najgorzej. Pierwsze rozdziały zirytowały mnie wybuchem pożądania już w pierwszych rozdziałach. Doceniam jednak, że później Autorka skupia się na ciekawszych tematach, do których - poza perypetiami Carli w Wenecji - należą między innymi: psychologiczne aspekty postaci, ich przeszłość, charakter i osobowość. Dodajmy do tego dociekliwość Carli, spryt Federica, trochę, romantyzmu, sarkastycznych dialogów i mamy nie najgorzej opowiedzianą historię.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/07/zaproszenie-na-kolacje.html

Dzisiaj wyjdę za mąż

Dzisiaj wyjdę za mąż - Annie West, Dorota Jaworska
"Dzisiaj wyjdę za mąż" to romans, którego akcję osadzono w klimacie arabskim. Mamy szejka Zamira, który po śmierci wuja ma zostać następcą tronu., Jednak, aby ten fakt się dopełnił, Zamir musi się ożenić. Ma też określony czas na poślubienie wybranki. Wszystko jest z góry ustalone. Jego żoną ma zostać Samia, która jednak została zmuszona do tego małżeństwa przez swojego ojca-tyrana. Jednak narzeczona, w porozumieniu ze swoją kuzynką Mirandą, opracowują misterny plan, który ma na celu nie dopuścić do tego mariażu... Jednak Zamir musi mieć małżonkę, jeśli ma zostać szejkiem. I to musi być ktoś, pochodzący właśnie z tej rodziny, bo jak inaczej zjednoczy dwa państwa: Aboussir i Qu'sil, jeśli nie za pomocą małżeństwa? Skoro więc wybranką nie będzie Samia, to siłą rzeczy musi nią być... Miranda!
Jak potoczą się losy Zamira i Mirandy? Czy dojdzie do ślubu? Czy Miranda znajdzie szczęście poślubiając obcego mężczyznę? Tego już należy dowiedzieć się z lektury książki Annie West.

Historia jest może trochę naciągana, ale rekompensują to: krótkie rozdziały, dynamiczny i ciekawy początek, wartka akcja oraz nieco sarkastyczna osobowość głównej bohaterki. I mimo, że na ogól nie mam najlepszego zdania o romansach tych harlequin, tak w przypadku tej ksiażki śmiało mogę stwierdzić, że nawet dobrze mi się to czytało.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/07/dzisiaj-wyjde-za-maz.html

Historia bez cenzury, nr 04-05 (96-97) 2024 r.

Historia bez cenzury, nr 04-05 (96-97) 2024 r. - praca zbiorowa
Ten numer "Historii bez cenzury" jest pierwszym, który przeczytałam, ale z pewnością nie ostatnim przez wzgląd na zawarte w nim interesujące, merytoryczne teksty. Wśród artykułów, które w tym numerze najbardziej mnie zainteresowały są:

- "Mit geniuszu Piłsudskiego" (str. 4-9) (6/10) - okładkowy temat numeru autorstwa Jana Pińskiego , w którym przedstawia on Marszałka jako nieudolnego przywódcę, który nie znał się na prowadzeniu wojny, ale miał w sobie na tyle tupetu, by samego siebie ogłosić Marszałkiem. W tym artykule Piłsudski to cynik i przywódcza miernota jednocześnie.
- "Kiedy Francuz rządził Rzeczpospolitą" (str. 16-23) (7/10) - bardzo ciekawy artykuł Jerzego Beskidzkiego, będący fragmentem książki "Seks i władza. Dewianci, erotomani, seksoholicy", w którym czytelnik może przeczytać interesujące fakty o życiu i rządach (choć bardziej tu pasuje raczej określenie "nierządu") we Francji i Polsce.
- "Dekolonizator Hiszpanii" (str. 36-41) (6/10) - interesujący artykuł Huberta Dziewanowskiego, w którym przybliża on postać rewolucjonisty Simona Bolivara, który postanowił wyzwolić Amerykę Południową spod hiszpańskiej władzy.
- "Europa księżniczki batowskiej" (str. 46-49) (7/10) - bardzo ciekawy tekst Tomasza Pichóra, zawierający historię życia i kariery nieślubnej córki polskiego hrabiego Aleksandra Batowskiego, czyli Doroty Biron, która odegrała sporą rolę między innymi podczas Kongresu Wiedeńskiego.
- "Włoska teokracja" (str. 62-65) (6/10) - Girolamo Savonaroli, który urodził się w Ferrarze, został kaznodzieją, wyjechał do Florencji, gdzie z czasem ustanowił władcą miasta... Jezusa Chrystusa. Jak doszedł do władzy, jak udało mu się uzyskać posłuch wśród ludzi, jak się sprawował ten mnich, który siebie samego miał za proroka? Odpowiedzi między innymi na te pytania w interesującym artykule Andrzeja Nowickiego.
- "Tajemnica śmierci miliardera" (str. 78-85) (6/10) - długi, ale ciekawy artykuł Aleksandra Pińskiego, w którym Autor podejmuje próbę odpowiedzi na tytułowe pytanie. Co się wydarzyło feralnego 4 lipca 1928 roku, kiedy to Alfred Loewenstein zginął tragicznie? Czy to był wypadek, samobójstwo, a może morderstwo? Artykuł wart uwagi.
- "Wielka ucieczka prezydenta" (str. 94-97) (6/10) - interesujący artykuł o przebiegu wielkiej ucieczki polskiego prezydenta Ignacego Mościckiego, który we wrześniu 1939 roku uciekł z kraju, by ostatecznie osiąść w Rumunii z zamiarem dalszego prowadzenia interesów polskiej polityki. Czy mu to się udało? Odpowiedź w tekście Andrzeja Ceglarskiego.

Kochankowie z Sydney

Kochankowie z Sydney - Anne Oliver, Małgorzata Hesko-Kołodzińska

W książce Anne Oliver przenosimy się do Australii, gdzie poznajemy Emmę Byrne, czyli druhnę honorową na ślubie swojej siostry - Stelli. Drużbą ma być Jake Carmody. Mężczyzna nie jest osobą, o którym Emma na dobre zdanie. Uważa go za lekkoducha, playboya, do tego jeszcze ten szemrany interes w postaci nocnego klubu... W trakcie przygotowań do ślubu między Emmą, a Jakiem iskrzy i to bynajmniej nie z z powodu sympatii. Z czasem jednak wszystko się zmienia, a para idzie na pewien układ... Co wyniknie z tej znajomości? Tego należy się dowiedzieć z lektury książki Anne Oliver.

A jaka jest ta historia? Nie najgorsza, choć naiwna i schematyczna - jak zresztą większość tych romansów. Jednak doceniam, że nikt tu się z nikim nie kłóci bez sensu przez 3/4 książki, ani nie roztrząsa swoich biznesowych perypetii. Ot, mamy parę, która początkowo za sobą nie przepada. Coś tam sobie trochę dogadują, wiadomo: "kto się czubi, ten się lubi". Dzisiaj nazywamy to "enemies to lovers"...

Książka pozostawia po sobie ogólne wrażenie romantycznej historii. Nie znajdziemy tu licznych scen erotycznych, ani pikantnych opisów miłosnych uniesień. I choć nie jest to szczyt literatury, to uważam ją za niezłą w swoim gatunku. Taka lekka lektura na lato, niezobowiązująca, którą szybko się czyta i której treść przyjemnie "wchodzi zabijając nam czas", choć zapewne wyleci tak szybko, jak wleciała.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/07/kochankowie-z-sydney.html

Druga podróż poślubna

Druga podróż poślubna - Lucy Monroe, Dorota Viwegier-Jóźwiak

Po ostatniej podróży na wyspę Praxos, pozostaję w słonecznej Grecji. Tym razem wzięłam na celownik zupełnie inną, nową harlequinową opowieść z cyklu "Światowe Życie Extra", nie mając wielkich oczekiwań co do kolejnego lekkiego romansidła, ale mając niewielką nadzieję, że Pani Monroe nieco odczaruje mi Grecję, którą przedstawiła mi Susan Stephens w swojej historii.

W książce poznajemy byłe małżeństwo: Chloe i Arystona Spiridakou. Chloe wyszła za Arystona, bo tak chciał jej ojciec Eber Dioletis. Głównie chodziło o to, aby ten związek był zwykłą transakcją biznesową. Warunkiem miało być też spłodzenie potomka, czego życzył sobie dziadek Chloe. Jednak para poróżniła się zarówno w sprawach biznesowych, jak i co do posiadania potomstwa. Doszło do rozwodu. Po niemal dwóch latach Chloe pojawia się w biurze Arystona. Okazuje się, że Rea - siostra Chloe ma problemy małżeńskie, a firma Dioletis Industries również nie najlepiej stoi, wobec czego, najlepszym wyjściem byłoby połączenie firmy z Spiridakou & Sons Enterprises. Cóż z tego wszystkiego wyniknie? Czy dojdzie do porozumienia między byłymi kochankami, a tym samym do fuzji firm? Tego już należy dowiedzieć się z lektury książki Lucy Monroe.

Jak widać po ogólnej ocenie, Lucy Monroe nie odczarowała mi tej Grecji. Co mi się nie podobało? Słaba fabuła, która jest tak bzdurna, że kilkakrotnie kręciłam głową z niedowierzania. Przez pół ksiażki Chloe i Aryston "miotają się" w swoich poczynaniach: od spontanicznego seksu w biurze przez sprzeczki, grzebanie we własnej przeszłości i roztrząsanie dawnych problemów. Co ciekawe, wszystko to dostajemy już w pierwszych dwóch rozdziałach, przy czym drugi rozdział pobił rekord standardów dla harlequinów, będąc tak długim, że ciągnie się do połowy książki. W efekcie rozdział przytłacza problemami małżeństwa i zniechęca do lektury całości. Jeśli ktoś zastanawiałby się czy dalej jest lepiej, to cóż... rozczaruję - jest tylko gorzej. Para kłóci się, nawet przy obcych ludziach, a moja irytacja sięga zenitu, kiedy po raz kolejny roztrząsają kwestię stosowania w przeszłości antykoncepcji przez Chloe, co było przecież głównym powodem, dla którego on podpisał papiery rozwodowe.

W skrócie: on ją kocha i pożąda, ale jest przekonany, że ich małżeństwo było dla niej tylko intratnym biznesem. Nie wie, że ona go tak naprawdę kocha i zawsze kochała przez cały ten czas, kiedy nie byli już razem. Natomiast ona jest przekonana, że on jej nigdy nie kochał i nie kocha, a teraz jedynie zgodził się na połączenie firm, żeby ratować jej rodzinną firmę, bo przecież jest taki interesowny.

Nudna treść, w którą nie warto się zagłębiać, nie polecam. Serio, nawet pośród tych lekkich harlequinów są lepsze (a bywa, że i mądrzejsze) romanse. Sprawdziłam - ten śmiało można sobie odpuścić, chyba, że ktoś lubi torturować się czytaniem o tym, jak dwoje ludzi przez większość książki na zmianę omawia biznesowe sprawy albo kłóci się o bzdety po to, żeby zaraz pogodzić się idąc ze sobą do łóżka/samochodu, czy gdziekolwiek tam jeszcze.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/07/druga-podroz-poslubna.html

Wszystkie drogi prowadzą do ciebie

Wszystkie drogi prowadzą do ciebie - Mariana Zapata, Piotr Pazdej
"Wszystkie drogi prowadzą do ciebie" to druga książka z mojego tegorocznego zestawienia "TBR polecenia znajomych". Zaproponowana mi, książka Mariany Zapaty jest zarazem pierwszą tej Autorki, którą miałam okazję przeczytać.

Rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Poznajemy historię, którą opowiada nam jej główna bohaterka - Aurora De La Torre. Dziewczyna, po tym jak rozstała się ze swoim chłopakiem, idzie przez życie sama. Ponadto, bardzo tęskni za swoją matką, która wiele lat temu zaginęła bez wieści. Aurora, mając nadzieję natrafić na jakiś (nawet najmniejszy) ślad matki, postanawia wrócić do rodzinnego miasteczka. A kto wie? Może nawet zdecyduje się zostać tam na stałe? Na początku musi się jednak "gdzieś zaczepić". W tym celu wyszukuje oferty wynajmu i natrafia na całkiem dobrą propozycję małego pomieszczania nad garażem, w domu, który mieści się właśnie w jej rodzinnej miejscowości. Nie może być lepiej! Jednak, na miejscu okazuje się, że wynajęcie nowego lokum nie będzie takie łatwe... Przegania ją niejaki Tobias Rhodes, właściciel domu! O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego właściciel, który zamieścił przecież ogłoszenie, nagle zachowuje się tak grubiańsko? Czy Aurorze uda się dogadać z Panem Rhodsem? Co wyniknie z całej tej znajomości i czy dziewczynie uda się w końcu odnaleźć zaginioną matkę? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, należny szukać w książce "Wszystkie drogi prowadzą do ciebie".

A jakie są moje wrażenia? Muszę przyznać, że początkowo przeraziły mnie gabaryty tej książki, gdyż nieczęsto zdarza mi się czytać powieści mające więcej niż pięćset, bądź sześćset stron. To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, jest jednocześnie tym, czego się obawiałam - czyli powolna akcja. Jestem bardzo zaskoczona, iż książka napisana w stylu "slow burn" aż tak bardzo mi się spodobała. Przypuszczałam, że rozwleczona fabuła będzie się strasznie dłużyła i, że w rezultacie, nie będę mogła doczekać się jej końca, Tymczasem historia Aurory i Rhodesa niezwykle mnie wciągnęła, a to, że czytałam ją przez kilka miesięcy jest paradoksalnie dowodem na to, jak bardzo mi było żal rozstawać się z tymi bohaterami. Tak, bo lubiłam powracać do tego ich małego świata, aby móc wciąż rozsmakowywać się w tej historii.

Opowieść, którą snuje nam Zapata, jest niespieszna, co jest jej sporym atutem. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma szansę lepiej poznać charakter bohaterów, ich osobiste historie, słabości i motywy, którymi kierują się w życiu oraz poczuć emocje, które momentami aż buzują w tej historii. Autorka z wyczuciem, a niekiedy humorystycznym zacięciem, przedstawia kolejne perypetie, a czytelnik obserwuje wydarzenia, myśląc jak to wszystko dalej się potoczy. Im dalej, tym bardziej wciągamy się w fabułę. Jest to mocny atut, zwłaszcza dzisiaj, kiedy w dobie szybkich romansów, uczucia wybuchają między bohaterami już po dwóch, czy trzech rozdziałach. Taki właśnie niespieszny "slow burn" może więc być miłą, przyjemną odskocznią - perełką pośród wielu - w której każdy gest, każde spojrzenie, zbliżenie, każde niewypowiedziane słowo mają znaczenie. To jedna z takich historii, która pokazuje, że napięcie i chemia między bohaterami nie muszą być oczywiste, a najbardziej elektryzują wolno rozwijające się, wymagające cierpliwości działania. Natomiast, kiedy już coś się wydarzy, to trafia z większą mocą, nawet jeśli czytelnik domyślał się, że niektóre ze zdarzeń kiedyś będą miały w końcu miejsce. Właśnie taka jest ta historia - nie przekombinowana, gdzie kolejne wydarzenie nie zaskakują, bo są naturalną koleją rzeczy.

Opisana tu relacja nie jest tylko zwyczajną historią romansu. To studium uczuć, które zostały pieczołowicie wypracowane, zbudowane na mocnych fundamentach: przyjaźni, wzajemnym szacunku, tęsknocie i wspólnych przeżyciach. I to jest chyba najpiękniejsze – bo przypomina, że prawdziwa miłość to coś więcej niż chemia. To przywiązanie, przyjaźń, zaufanie, wzajemne wsparcie w trudnych chwilach, odpowiedzialność. To też zwyczajna miłość budowana w codzienności - z rozmów, małych gestów i ze zwykłej obecności - jak to w życiu bywa. Dlatego próżno tu szukać miłości od pierwszego wejrzenia, szybkiego seksu i jeszcze szybszego ślubu - jak to na przykład zazwyczaj możemy obserwować w tanich, harlequinowych romansach.

Książka jest bardzo dobrze napisaną romantyczną powieścią, którą przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, mimo że romanse nie są moim ulubionym gatunkiem. Tak po prawdzie, gdyby wszystkie romanse były tak dobrze napisane, to może byłaby szansa, że bardziej polubiłabym ten gatunek literatury.

Polecam tą książkę, każdemu, kto lubi takie ładnie opowiedziane, ciepłe historie, które rozwijają się powoli - niczym w prawdziwym życiu. Takie, gdzie Autor/Autorka zamiast na pokazaniu idealnej historii jak z bajki o Kopciuszku, bardziej skupia się na pokazaniu głębi relacji zbudowanej na powolnym poznawaniu siebie bohaterów, wspólnych rozmowach, przeżyciach. Natomiast, w kwestii uczuć, zamiast zaczynać od razu z wysokiego "C" - pokazuje je czytelnikowi w drobnych gestach i czynach. Bo czasem to tych najcichszych historii można wydobyć najwięcej emocji.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/07/wszystkie-drogi-prowadza-do-ciebie.html

Szczęście jest tak blisko

Szczęście jest tak blisko - Susan Stephens, Barbara Bryła
Wciąż kontynuuję sprawdzanie harlequinowych romansideł pod kątem wyłapania tych lepszych pośród tych gorszych. Tym razem wybrałam książkę Susan Sgephens z serii "Światowe życie". Mamy więc znów perypetie bogaczy. Tym razem jednak zmieniłam klimat, choć niedaleki od włoskiego, gdyż przenosimy się na wyspę Praxos, położoną na zachodnim wybrzeżu Grecji.

Poznajemy więc Xandera Tsakisa, którego przed laty adoptowało zamożne małżeństwo, czyli Elena i Romanos Tsakisowie. Mężczyzna wychowywał się w cieniu przyrodniego brata Achillesa, który do aniołków nie należał. Wyspa Praxos należy do Achillesa, choć on nie jest przychylnie nastawiony do jej mieszkańców. Ostatecznie to właśnie Achilles doprowadza wyspę do ruiny. Można więc powiedzieć, że wszyscy oddychają z ulgą, gdy właściciel wyspy na własne życzenie znika ze sceny, a stery panowania na Praxos przypadają nikomu innemu, jak właśnie Xanderowi. Po nieszczęśliwym wypadku, w którym ginie Achilles wraz z ojcem - Romanosem, na barkach Xandera staje się odbudowanie wszystkiego, co zniszczył jego nierozsądny brat. Pewnego dnia Xander w iście epickim stylu przylatuje na wyspę robiąc wrażenie na miejscowej nauczycielce - angielce Rosy Boom. Kobieta jest typową szarą myszką i z miejsca zakochuje się w swoim nowym szefie. Poznają się bliżej podczas corocznej uroczystości Panigiri. Oboje obierają sobie za cel przywrócenie harmonii na wyspie Praxos. Co wyniknie z tej znajomości, tego już należy dowiedzieć się z lektury ksiażki.

Patrząc na tytuł: "szczęście jest blisko", ale samej książce daleko do tego, aby szczęśliwie nazwać ją choćby niezłą. Jest po prostu słabo napisana. Kuleje pod kątem fabuły, która jest nijaka. Pierwsze rozdziały skupiają się na aspekcie ratowania wyspy, wzdychaniach Rosy i peanach na cześć jego niezwykle przystojnej urody i umięśnionego, wręcz ociekającego seksem ciała. Później, głównym celem jest pokazanie niezwykłej istoty, jakże ważnej uroczystości Panigiri, które na tej wyspie jest obchodzone co roku, a tym razem ma być otwarte przez samego bossa Xandera. Nagle, gdy nasza dwójka zaczyna czuć pożądanie, cała uroczystość i wcześniejsze roztkliwianie się nad jej istotą dla wyspy bierze w łeb. I tu zaczyna się prawdziwa komedia pod postacią użytych porównań i przenośni. Nie wiem, czy to wina tłumaczenia, czy sama Susan Stephens tak wymyśliła, ale śmiać mi się zachciało już w momencie, kiedy on "posłał ją na skraj przepaści", a "nią wstrząsnęła gwiezdna eksplozja doznań". I, choć można pomyśleć, że wszystko wróci do normy, nasza Rosy ponownie "rzuca się na krawędź rozkoszy krzycząc <<Tak!>>" podczas miłosnych uniesień. Bohaterowie miotają się we własnych uczuciach: ona by chciała, ale się boi, on nie może pojąć, że posiada uczucia. Druga połowa książki schodzi więc na wspólnym uświadamianiu sobie tego, co do siebie czują.

Jest to typowy harlequinowy romans, gdzie główni bohaterowie mają za sobą dramatyczną przeszłość, która najczęściej jest główną blokadą ich uczuć. I, choć w ostatnim czasie przeczytałam już parę takich opowieści, i już mnie ten schemat przestaje dziwić, to właśnie w przypadku książki Pani Stephens, odnoszę wrażenie, że jest ona o wiele bardziej chaotycznie napisana. Nawet pomimo, bądź co bądź rezolutnej Rosy i irytująco-zabawnych przenośni, które wprawdzie śmieszą, ale rozbawienie czytelnika szybko mija, gdy efekcie dostaje nie tylko schematyczną, ale - co gorsze - nudną historię.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/07/szczescie-jest-tak-blisko.html

Cieszę się, że moja mama umarła

Cieszę się, że moja mama umarła - Jeannette McCurdy, Magdalena Moltzan-Małkowska
Jennette McCurdy swego czasu była aktorką dziecięcą, popularną głównie za sprawą serialu młodzieżowego "i Carly". W swojej książce opisuje swoje życie, ale głównie z perspektywy relacji z matką. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że owa matka była bardzo toksyczną osobą, a jej wpływ na życie Jennette był bardzo destrukcyjny.

Wbrew pozorom kontrowersyjny tytuł, paradoksalnie, niesie ze sobą głęboki przekaz. I, choć może wzbudzać kontrowersje, a w najmniejszym stopniu lekką konsternację, to jest całkiem uzasadnionym wytłumaczeniem trudnej relacji Jennette z matką. Wszak w swojej autobiografii, będącej jednocześnie formą autoterapii, pisze o uwolnieniu się od matki, która pod płaszczykiem matczynej "troski", była sprawczynią przemocy, psychicznej, emocjonalnej, cielesnej. Całkowicie przejęła ona kontrolę nad życiem córki, począwszy od marzeń, na zdrowiu psychicznym kończąc.

McCurdy, w opowiadaniu swojej historii, nie sili się na zbędny patos. Pisze szczerze, momentami oszczędnie, czasami ironicznie. Krótkie rozdziały nie zawsze łączą się z poprzednimi. Niejednokrotnie bywa, że czytelnik odnosi wrażenie jakby przeglądał wyrywkowe zapisy z kolejnych dni w dzienniku nastoletniej dziewczyny zmagającej się z problemami. Dzięki temu buduje atmosferę intymności swoich wspomnień, do której to intymności zaprasza czytelnika, który doświadcza przeżyć Jennette .

A przeżycia te do łatwych nie należą. Pogoń za marzeniami, o które mała Jennette nigdy nie prosiła, bo to matka pragnęła być aktorką, ale się jej nie udało, więc wychowuje sześcioletnią córkę w przekonaniu, że będzie sławną aktorką. Przy okazji możemy się przyjrzeć drugiemu, ważnemu aspektowi tej książki, czyli toksyczności przemysłu rozrywkowego dziecięcych gwiazd w Hollywood. McCurdy opisuje kulisy produkcji programów Nickelodeon, nadużycia ze strony anonimowego "Twórcy", brak psychologicznego wsparcia, kult posłuszeństwa wobec dorosłych autorytetów. Jej opowieść jest więc nie tylko opisem własnych relacji z matką, ale też ważnym głosem w dyskusji o traktowaniu nieletnich w showbiznesie oraz obrazem tego, jak ich "sukces" bywa okupiony cierpieniem.

Głównym temat książki jest jednak portret przemocy emocjonalnej. Trudna relacja młodocianej aktorki z egoistyczną, narcystyczną matką, która zdominowała życie swojej córki. Jennette wiele lat żyła w cieniu toksycznej matki, początkowo nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo matka miała destrukcyjny wpływ na jej życie, a w późniejszym czasie nie mogąc/nie chcąc w to uwierzyć. Książka pokazuje mechanizmy przemocy domowej, które często pozostają niewidoczne dla otoczenia. Matka McCurdy kontrolowała każdy aspekt życia córki: jej wygląd, wagę, myśli, ambicje. Zmuszała ją do aktorstwa, ignorując jej niechęć, i wmawiała jej, że wszystko robi „dla jej dobra”. To klasyczny przykład przemocy emocjonalnej, podszytej manipulacją i szantażem emocjonalnym. Książka uświadamia więc, że przemoc nie zawsze ma postać krzyku czy bicia, a często może się objawiać jako „miłość”.

Pomimo ciężkiego tematu, książka daje nadzieję. Pokazuje długotrwały proces wychodzenia z dna. Proces bolesny, będący sinusoidą wzlotów i upadków, cofania się w tył, jednak ostatecznie prowadzący do celu - do zrozumienia samej siebie, a przede wszystkim do przejęcia kontroli nad własnym życiem. Czy Jennette McCurdy odniosła sukces? Jako dziecięca gwiazda z pewnością nie, ale jako człowiek zapewne jest na dobrej drodze do tego aby ten sukces osiągnąć.

"Cieszę się, że moja mama umarła" to historia z rodzaju tych, które zostają z czytelnikiem na długo. Momentami brutalna i szczera, ale myślę, że bardzo potrzebna opowieść o tym, jak wielki wpływ na młodego człowieka mają traumy, o tym jak trudno uwolnić się od destrukcyjnego wpływu rodzica, który sam ma problemy ze sobą. A przede wszystkim książka pokazuje, że nawet z najbardziej mrocznych doświadczeń, można wyjść cało. Poobijanym, ale silniejszym.

Choć książkę czyta się szybko, to nie jest to łatwa lektura. Jest jednak potrzebna. McCurdy porusza tutaj tematy tabu: poza toksycznym rodzicielstwem i dziecięcą sławą, mamy ty też: zaburzenia odżywiania, PTSD, trudności z wyrażaniem własnych emocji. Ta opowieść jest jej głosem sprzeciwu wobec destrukcyjnym zachowaniom. Głosem, który nazywa wyżej wymienione problemy po imieniu i wyrazem walki o swoje życie.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2025/07/ciesze-sie-ze-moja-mama-umara.html

Teraz czytam

Frankenstein
Maciej Płaza, Lynd Ward
Riot House
Callie Hart, Paulina Więcek
Przeczytane:: 161/510 stron
Holub. Jak daleko posuniesz się, aby znaleźć zdrajcę
Piotr Wroński
Przeczytane:: 293/836 stron
The Playboy Book: Forty Years
Gretchen Edgren
Przeczytane:: 162/368 stron
Stałe warianty gry
Braun Grzegorz
Przeczytane:: 163/650 stron
Diagnozy i interwencje pielęgniarskie
Lucyna Płaszewska-Żywko, Maria Kózka
Białe. Zimna wyspa Spitsbergen
Ilona Wiśniewska
Titanic: Anatomy of a Blockbuster
Gaylyn Studlar
Posiadłość East Lynne
Mrs. Henry Wood, Mira Czarnecka
Przeczytane:: 50/748 stron
Podróże po Irlandii monastycznej
Wojciech Falarski
Przeczytane:: 13/232 stron