Dziewiętnaście minut

Dziewiętnaście minut - Katarzyna Kasterka, Jodi Picoult

Ta opinia będzie nieco się różnić od innych jakie napisałam. Głównie za sprawą wychowania i akceptacji. Bo właśnie "wychowanie" i "akceptacja" - to słowa-klucze, które w tej książce są główną przyczyną zachowań, postaw i działań bohaterów.
Dlaczego tak sądzę?
W książce spotykamy charaktery wielu osób, opisy wielu sytuacji, które miały wpływ na ich późniejsze zachowania:

- Pani Sędzia Alex Cormier i jej córka Josie.
- Lacy Matka Petera Houghtona. Peter - sprawca zbrodni, wrażliwy, cichy i spokojny dzieciak.
- Ojciec Petera, którego hobby to myślistwo, zaraził swoją pasją syna.
- A także każdy z uczniów, czy też nauczycieli którzy mniej lub bardziej ucierpieli w opisywanej tu masakrze.

Co by było gdyby: Peter nigdy nie poznał zasad skutecznego obchodzenia się z bronią? Gdyby matka wpajała mu inne zasady, niż być grzecznym, ułożonym i nie wyrządzał innym krzywd?
A co by było gdyby nauczyciele interweniowali gdy dzieci dokuczały Peterowi?
Właśnie... mobbing, czyli w skrócie dręczenie fizyczne i/lub psychiczne. Inaczej: nękanie, zastraszanie, szykanowanie; bardziej potocznie i bardziej przyziemnie: szydzenie, kopanie, przezywanie, opluwanie, wyśmiewanie... Takich i bardziej podobnych nazw jest więcej i można by jeszcze je wymieniać w nieskończoność. Ale nie w tym rzecz. Mobbing i wychowanie idą ze sobą w parze.
Bo gdyby Peter Houghton nie miał dostępu do broni i nie poznał obchodzenia się z nią może nie doszłoby do masakry... Z kolei, gdyby "dręczyciele" Petera Houghton'a byli WYCHOWANI w taki, sposób, żeby WIEDZIELI, że osoby spokojne, wrażliwe, ciche NIE SĄ od tego, żeby ich dręczyć i poniżać prawdopodobnie nie doszłoby do masakry... I wreszcie, gdyby nauczyciele wiedzieli, że mobbing w szkole może prowadzić do wielu przykrych sytuacji, że tak to ujmę, [poczynając od: traumy z dzieciństwa (bynajmniej nie u sprawców), poprzez późniejsze trudności z nawiązywaniem kontaktu (przez brak zaufania do innych osób), a co za tym idzie - ciąg wielu problemów także w późniejszym życiu zawodowym, a w skrajnych przypadkach do samobójstw bądź do aktów zemsty (takiej jak tutaj na przykład)], to świat wyglądałby inaczej...
Dlaczego akceptacja? Nie trzeba chyba wyjaśniać jak wielkie znaczenie ma to słowo w przypadku dręczonych uczniów...

Nazbyt emocjonalnie to napisałam, jednak mimo, że w żadnym wypadku nie zgadzam się z czynem jakiego dopuścił się ten dzieciak, to jestem w stanie zrozumieć pobudki, jakie nim powodowały.
Bo spróbujcie sobie wyobrazić sytuację tego chłopca i odpowiedzieć na pytanie: czy lubilibyście chodzić do szkoły, w której czeka was strach? Gdzie z pewnością będziecie musieli znowu przyjmować postawę obronną bo zawsze natkniecie się na któregoś ze swoich prześladowców? I tak dzień w dzień, przez kilkanaście lat. Non-stop... Czy pewnego dnia nie będziecie mieli poczucia, że czas w końcu coś z tym zrobić?

Obok trudnego tematu mobbingu książka ta podejmuje też inne ciekawe zagadnienia, między innymi:
- co czuje rodzic, którego dziecko padło ofiarą ataków ze strony rówieśników? - co czuje rodzic, którego dziecko stało się sprawcą szkolnej masakry?
- co czuje sędzia, której dziecko mogło ucierpieć/bądź ucierpiało w podobnej tragedii?
- co czuje osoba, którego przyjaciel okazał się bezwzględnym mordercą?
- co czuje nastolatek bądź nastolatka, który/a nie chce być wyśmiewany/a, szykanowany/a etc. i dlatego działa niezgodnie ze swoimi poglądami tylko po to by przypodobać się tzw. "klasowej elicie"?
i wreszcie najważniejsze: co czuje dzieciak, który musi pójść do szkoły wiedząc, że spotka się tam ze swoją codzienną gehenną w postaci jego... rówieśników-dręczycieli?

Peter Houghton postąpił bardzo źle, ponieważ nie widział innego sposobu rozwiązania swojej sytuacji, nikt też nie starał się pomóc mu w rozwiązaniu swoich problemów, ani nie wskazał nastolatkowi właściwej drogi postępowania. Zarówno rodzice, jak i nauczyciele. Pozostał ze swoim problemem sam, a złość, gniew na cały niewdzięczny świat, duża chęć obrotu spraw oraz ogromne, przeogromne poczucie osamotnienia w swojej sytuacji pociągnęło go do "tych dziewiętnastu minut". Minut, które zadecydowały o dalszym losie wielu ludzi. Zapewne gdyby nie nauczył się korzystać z broni palnej, i gdyby nie miał do niej dostępu znalazłby inny sposób "wyjścia z sytuacji". A czego Peter Houghton pragnął najbardziej? Dowiedzcie się tego oraz innych sytuacji z lektury tej książki.

Kto powinien przeczytać tę książkę?
Przede wszystkim uczniowie szkół, gdzie podobne zachowania mają miejsce: czyli "uczniowie-dręczyciele" - ku przestrodze.
Następnie uczniowie dręczeni - ku przestrodze również: by w swoim osamotnieniu odszukali możliwości pomocy dla własnej osoby. I uwierzyli, że nie są tak naprawdę sami. Tym bardziej, iż sama autorka przyznaje, że napisała tę książkę właśnie z myślą o nich.
Na koniec: rodzice i nauczyciele - w szczególności ci drudzy, którzy często problemu nie widzą, a jak już zauważą to bywa, że o wiele za późno. Jeśli nie mają czasu, ochoty bądź nie wiedzą, że mogą sięgnąć po poradniki (jakże liczne) na temat mobbingu, to niech chociaż sięgną po ten tytuł.

 

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2013/05/dziewietnascie-minut.html