Napój miłosny

Napój miłosny - Éric-Emmanuel Schmitt

Po przeczytaniu książki "Napój miłosny" mam bardzo mieszane uczucia. Oto mamy kobietę i mężczyznę - Laurę i Adama, których uczucie się wypaliło. Mimo rozstania wciąż są w kontakcie, choć porozumiewają się wyłącznie poprzez listy. Wymieniają się spostrzeżeniami na temat miłości, uczuć, zazdrości. W listach raz się przekomarzają, innym razem powaznie wręcz kłócą. I widać, że zarówno jedno, jak i drugie wciąż coś czują do siebie nawzajem.

 

Książka napisana jest w formie listów, toteż czytelnik często odnosi wrażenie, nieproszonego gościa, podglądacza, zwłaszcza, kiedy para dawnych kochanków zaczyna się sprzeczać. Nie jest to mimusem, aczkolwiek po chwilinta forma zaczynała mnie męczyć.

 

Z książki można wynieść parę rozsądnych haseł - mimo, iż w większości są to smutne rzeczy, a ich oczywistość trochę mierzi moją duszę.
Niektóre hasła, choć mogą być niezłymi cytatami, można by było uznać za tanie banały.

 

Książka do przeczytania w jeden wieczór, głównie przez lekki styl wypowiedzi oraz - przede wszystkim - fakt, iż wielokrotnie niektóre listy były jedno- dwu-, bądź trzyzdaniowe.

 

"Napój miłosny" ani mnie ziębi, ani grzeje.