Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele

Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele - Eva Mozes Kor, Lisa Rojany Buccieri, Teresa Komłosz

Eva i Miriam Mozes są siostrami. Podczas II wojny światowej trafiły do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Rozdzielone z rodzicami i swoimi siostrami trafiły do specjalnego budynku mieszczącego się w obozie. Traktowane były inaczej niż inne dzieci w obozie. Dlaczego? Bo były bliźniaczkami. Eva i Miriam oraz inne bliźniacze pary dzieci, jako "dzieci doktora Mengele" były poddawane licznym testom, i makabrycznym eksperymentom.

Dla wielu dzieci te eksperymenty kończyły się tragicznie. Eva i jej siostra przeżyły piekło obozowego "życia" - czyli codzienną walkę o przetrwanie - a ta książka jest osobistym zapisem wspomnień z tamtego okresu.

Książkę czyta się szybko. Jej gabaryty jak na niemal 160-stronicową opowieść są dość spore, jednakże to gruby papier, strony z fotografiami i pusta strona po każdym ukończonym rozdziale czynią, że książka wydaje się być gruba.
Nie czyta się jej przyjemnie ze względu na jej treść, jest natomiast interesująca - jak każda książka o takiej tematyce.

Całość oceniam jako przeciętną. Nie dlatego, że jestem nieczuła wobec tej opowieści (jest wręcz przeciwnie), ale dlatego, że przedstawiona tutaj historia pozostawiła we mnie pewien niedosyt.
W połowie książki wielokrotnie miałam poczucie, że autorka zaczyna się powtarzać (co szczególnie można zauważyć przy każdym nowym rozdziale). A wrażenie niedosytu potęguje fakt, iż te realne wspomnienia są odarte z głębi psychologicznej i nie niosą ze sobą większego ładunku emocjonalnego. Zupełnie jakby autorka wypisała kilka najbardziej wstrząsających przeżyć, opisując je jako "traumatyczne", "okrutne", "koszmarne" bez zagłębiania się w temat. To pozostawiło we mnie uczucie niedostatecznego wykorzystania tematu.

Po książkę sięgnęłam niemal rok po lekturze (zresztą bardzo dobrej) książki "Josef Mengele. Doktor z Auschwitz". Książka "Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele" tylko zahacza o temat (a szkoda). Cieszę się, że historię Evy Mozes przeczytałam właśnie po lekturze tamtej książki, bo gdybym zrobiła odwrotnie, zapewne ani nie dowiedziałabym się wiele o działalności samego doktora, ani nie odczułabym tej ludzkiej krzywdy podczas czytania, jaką czułam czytając "Josefa Mengele (...)". A przecież mając w tytule słowa "życie ofiary (...)" spodziewamy się wnikliwego opisu. Wiedząc, że książka jest oparta na faktach, liczymy na opowieść, która wstrząśnie i wywróci nasze zmysły do góry nogami. Tak się nie stało.

Dla tych, którzy lubią literaturę "obozową" i mają za sobą przeczytanych wiele tego typu książek, "Przetrwałam (...)" nie zrobi większego wrażenia. Tych, których interesuje temat "Anioła Śmierci" i jego ofiar odsyłam najpierw do wspomnianej książki "Josef Mengele. Doktor z Auschwitz". A "Przetrwałam (...)" traktuję jako literaturę uzupełniającą.