Booka

Miłośniczka dobrych książek, filmów i muzycznych dźwięków (jazz, blues, R&B, soul, rock, progressive rock, rock 'n' roll).

Zainteresowanych zapraszam do obserwowania mojego profilu.

 

Czerwony pluskwiak Liczi

Czerwony pluskwiak Liczi - praca zbiorowa

Bohaterami czterdziestego drugiego numeru kolekcji "Prawdziwe owady, pajęczaki i inne robaki" są chrząszcze z rodziny jelonkowatych. Poznajemy budowę ciała tych owadów, ich występowanie na mapie świata, rozmnażanie i rozwój. W dużej mierze skupiono się na walkach chrząszczy o samicę. Jest to ujęte już na początku, powtórzone raz jeszcze przy okazji omawiania rozmnażania rozmnażania, a także poświęcono temu zagadnieniu osobny rozdział. Trochę odniosłam wrażenie wyczerpania tematu. Plusem jest rozdział, gdzie omówiono jak hodować chrząszcze w domowych warunkach.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/12/czerwony-pluskwiak-liczi.html

Biały paź smoczy ogon

Biały paź smoczy ogon - praca zbiorowa

Czterdziesty pierwszy numer kolekcji "Prawdziwe owady, pajęczaki i inne robaki" poświęcono motylom. Z numeru dowiadujemy się jak zbudowane jest ich ciało, jak wygląda rozmieszczenie na mapie świata poszczególnych gatunków motyli, rozmnażanie i rozwój oraz odżywianie. Poznajemy ich głównych wrogów oraz mechanizmy obronne motyli i ich gąsienic, w tym między innymi zjawisko mimikry batesowskiej.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/12/biay-paz-smoczy-ogon.html

Dolores Claiborne

Dolores Claiborne - Tomasz Mirkowicz, Stephen King

Długo zwlekałam z przeczytaniem "Dolores Claiborne", mimo jej interesująco brzmiącego opisu. Głównie przez brak podziału na rozdziały. Wyobrażałam sobie, że czytanie będzie przebiegało żmudnie, jak w przypadku innych podobnie skonstruowanych książek, które choć mam zaczęte dawno temu, to do dziś czekają na przeczytanie. W końcu jednak ciekawość wzięła górę i postanowiłam zmierzyć się z historią głównej bohaterki. I przepadłam. Bo od opowieści, którą tytułowa Dolores snuje na komisariacie policji, nie da się oderwać.

Poznajemy Dolores, w chwili gdy zostaje podejrzana o zamordowanie swojej podopiecznej - Very Donovan. Przesłuchiwana w tej sprawie na policji Dolores, wprawdzie nie przyznaje się do zabójstwa, ale wyjawia coś innego, jeszcze bardziej szokującego. Oto, trzydzieści lat temu zabiła ona swojego męża. I tyle wiemy z opisu książki. Więcej oczywiście nie zdradzę. Należy samemu odkryć tajemnice Dolores, które ta bohaterka odsłania przed policjantem Andy'm i stenotypistką Nancy.

Stephen King stworzył opowieść, będącą w zasadzie monologiem głównej bohaterki, gdyż dialogów jest tu bardzo mało. Osoby postronne wysłuchujące jej historii nie odzywają się, a o ch obecności wiemy jedynie z tego, iż bohaterka czasami zwraca się do nich lub czasem odpowiadała im na pytania. Czytelnik może się tylko domyślać po odpowiedzi Dolores jak brzmiało zadane jej pytanie.

Książkę czyta się szybko i jedynie obowiązki skłaniały mnie do tego, by ją odkładać. W przeciwnym razie przeczytałabym ją dużo szybciej niż w miesiąc. Historia Dolores wciąga, a czytelnik chce więcej i więcej. I otrzymuje to "więcej", bo nawet jeśli już wydaje się, że wszystko wiadomo, to King serwuje nam zwroty akcji i kilka zaskoczeń.

Polecam ten tytuł nie tylko fanom Kinga, ale też tym, którzy lubią thrillery ale nie lubią nadmiaru w książkach nadmiaru policyjnego śledztwa i dywagacji policjantów oraz tym, którzy nie przepadają za zbyt dużą ilością dialogów w książkach. I, oczywiście polecam każdemu, kto lubi wciągające, dobrze napisane historie. Ta jest bardzo dobra.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/12/dolores-claiborne.html

Do ostatniej kropli krwi

Do ostatniej kropli krwi - Graham Masterton, Maria Gębicka-Frąc, Roch Siemianowski
Garda Sίochána w irlandzkim mieście Cork nadal ma słabe notowania. Mimo wysiłków nadkomisarz Katie Maguire i całej komendy, dziennikarze nie zostawiają na stróżach prawa suchej nitki. Sytuacja zaostrza się jeszcze bardziej, kiedy w mieście znaleziony zostaje spalony jaguar ze zwłokami sędziego, który właśnie miał ogłosić wyrok w sprawie pewnego gangstera. Oliwy do ognia dodają kolejne znalezione ciała, a także tajemniczy morderca, zwany "spychaczem". Nadkomisarz Maguire dwoi się i troi, żeby zachować twarz. Nie ułatwiają jej tego osobiste sprawy, które jak zwykle ciągną się za naszą bohaterką. A przecież sama jeszcze nie doszła do siebie po wypadkach z dziesiątej odsłony cyklu. Czy wszystko wróci na właściwe tory i uda się schwytać groźnych złoczyńców? Czy Garda Sίochána odzyska zaufanie mieszkańców Cork? Jak ułoży się życie Katie? Tego wszystkiego należy dowiedzieć się z lektury jedenastego tomu cyklu o Komisarz Maguire.
Jeśli chodzi o wpadki: to, na co zwróciłam uwagę, to błędne nazewnictwo medyczne. Nie wiem czy jest to wina tłumaczenia, czy pomyłka lektora, ale w jednym z rozdziałów omyłkowo nazwano wycięcie macicy histeroskopią. Każdy, kto choć trochę ma pojęcie na ten temat od razu zauważyłby, iż jest to zupełnie co innego. Histeroskopia to wycięcie zmian w macicy za pomocą endoskopu. Natomiast wycięcie macicy nazywamy histerektomią. Niedopatrzenie mocno zbulwersowało mnie, gdyż świadczy o niestaranności - najprawdopodobniej podczas tłumaczenia, bo sądzę, że lektor przeczytał to, co widział.
 
Co do samej fabuły jedenastego tomu cyklu: cóż, bywało lepiej. Momentami miałam wrażenie wtórności, gdzie aż prosiło się o zanucenie słów piosenki "Ale to już było...". Dwa zwalczające się nawzajem gangi narkotyków oraz nadkomisarz walcząca z demonami przeszłości, własnym życiem prywatnym, a także o dobre imię swoje i komendy, chwilami sprawiało wrażenie, jakby Autorowi trochę wyczerpały się tematy. I chyba tak jest, bo podobno (jak gdzieś wyczytałam) "Do ostatniej kropli krwi" jest zakończeniem serii, co trochę mnie dziwi, jeśli pomyśleć o ostatnich zdaniach wieńczących całą książkę.
 
Trochę szkoda, że to już ostatni tom przygód Katie Maguire. Zdążyłam się przyzwyczaić do bohaterki i zżyć się z jej przygodami. Jestem też ciekawa jak potoczyło się dalsze życie zarówno jej, jak i jej przyjaciół. I, mimo, że uznaję ostatni tom za mocno przeciętny, to polecam zapoznać się z serią - także z tym jedenastym tomem - choćby po to, by wyrobić sobie własne zdanie.


PODSUMOWANIE CYKLU:
W ocenie ogólnej, cykl ten uważam za przeciętny. Miał dobry początek ("Białe kości"), podczas gdy nastąpiła sinusoida mniej bądź bardziej przeciętnych tytułów, które odznaczały się przeważnie wtórnością ("Upadłe anioły" (tom 2), "Siostry krwi" (tom 5) - gdzie mamy podobny motyw zemsty, podobne środowisko, a piąty tom to jakby kalka drugiego oraz również wtórny "Do ostatniej kropli krwi" (tom 11). Następnie pozycje słabsze: gdzie mamy albo kiepską intrygę ("Uznani za zmarłych" (tom 4) i Arcykrólowie Irlandii, plus kilka nawiązań do historii Irlandii, co nawet wzbudziło moje zainteresowanie), "Pogrzebani" (tom 6), który denerwuje całkowitym odejściem od głównego tematu i skupia się na czymś zupełnie innym, czy też "Czerwone światło hańby" (tom 3) z oklepanym tematem sutenerstwa i "Tańczące martwe dziewczynki" (tom 8) z pożarem w szkole tańca, który rozbudza nadzieję na więcej - gdy to "więcej" nie nadchodzi.

Według mnie na jedenaście przeczytanych (wysłuchanych w formie audiobooków) tytułów, tylko trzy zasługują na słowa uznania: tom pierwszy "Białe kości", tom siódmy "Martwi za życia" oraz tom dziesiąty "Żebrząc o śmierć". W dwóch pierwszych częściach mamy bardzo podobny klimat: zbrodniarza szaleńca, znęcającego się nad swoimi ofiarami z czysto innych pobudek niż zemsta. Owszem w niemal wszystkich tomach mamy morderców, którzy mniej lub bardziej znęcają się nad ofiarami, bo warto wspomnieć chociażby makabryczne zbrodnie w "Siostrach krwi", aczkolwiek tomy 1, 7 i 10 mają w sobie coś zgoła innego - czyste szaleństwo, mroczną, pokręconą naturę człowieka, czyste szaleństwo, które jest podyktowane albo kierowaniem się chęcią odprawienia magicznego rytuału, albo chęcią zysku albo wynika z chorej ideologii, czy pseudoreligijnych pobudek. Do tego dochodzi towarzyszące czytelnikowi odczucie zniesmaczenia połączone z zainteresowaniem i przemożną chęcią szybkiego dowiedzenia się: "co będzie dalej"? I obu tym odczuciom w pewnym momencie towarzyszy powracające pytanie: "WTF? Gdzie ja jestem? Co ja czytam?" Szkoda, że inne tytuły w cyklu nie są choć trochę zbliżone do tych najlepszych. Widocznie tak miało być, że miało być nierówno i tak jest.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/11/do-ostatniej-kropli-krwi.html

Co robią uczucia?

Co robią uczucia? - Tina Oziewicz, Aleksandra Zając

Z książką Tiny Oziewicz miałam okazję mieć styczność podczas lektury "Co uczucia robią nocą?", która skłoniła mnie do poszukiwań innych tytułów. Tak trafiłam na dwie wcześniej wydane książki, a "Co robią uczucia?" jest jedną z nich. Tutaj również spotykamy się z dziwnymi stworkami. Jedne były już mi znane z poprzedniej, wyżej wymienionej książki. Niektóre są tylko w tamtej, więc przypuszczam, że w później wydanej książce o uczuciach Autorka wzbogaciła temat w nowe uczucia.

W tej książce możemy przeczytać co robią negatywne uczucia jak: złość, zawiść, kompleksy, duma, lęk, samotność, smutek, niepokój, nienawiść oraz te pozytywne, do których należą: ciekawość, radość, wdzięczność, wyobraźnia, spokój, wolność, gościnność, współczucie, odwaga, szczęście, cierpliwość, zaufanie, życzliwość, zachwyt, zadowolenie, nadzieja, przyjaźń i miłość. Większość jest potrzebna (także nostalgia, tęsknota, samotność czy też strach). Wszystkie stanowią o nas - ludziach.

Ładna książka, bardzo pomysłowa, opatrzona rysunkami autorstwa Aleksandry Zając, które przedstawiają zarówno przyjemne stworki, jak i te mniej fajne (jak na przykład złość). Posiada niedużo tekstu, przez co czyta się błyskawicznie, a także trafną puentę. Książka daje do myślenia nie tylko dzieciom. Bardzo polecam zarówno małym, jak i dużym.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/11/co-robia-uczucia.html

Kobieta, którą jestem

Kobieta, którą jestem  - Britney Spears, Piotr Grzegorzewski, Marcin Wróbel, Paweł Bravo, Natalia Mętrak
Moje pokolenie, które w latach 90-tych kształtowało swój muzyczny gust, między innymi na wschodzącej wówczas gwieździe popu - Britney Spears, karmione było przez lata wieloma plotkami na jej temat. Plotkarskie media (a właściwie ówczesne gazety, bo wtedy w naszym kraju internet dopiero raczkował, a o żadnym Pudelku jeszcze "ptaszki nie śpiewały") prześcigiwały się w powtarzaniu kolejnych sensacyjnych informacji o pannie Spears. Sama pamiętam, jak w niejakim "Bravo" czytałam zapewnienia i kolejne dementi plotek o tym czy Britney jest dziewicą czy nie jest. Wówczas zastanawiano się nad tym tak samo intensywnie, jak nad tym: "czy powiększyła ten biust do teledysku, czy nie?", albo czy "siedemnastoletnia Britney jest w ciąży czy nie?". Jak wiadomo w każdej plotce jest ziarenko prawdy, ale w tamtym czasie PR-owcy, odpowiedzialni za wizerunek księżniczki popu, mocno pracowali nad tym, by w oczach fanów była nieskazitelna niczym uosobienie bóstwa. Britney miała po prostu: świecić przykładem dla wszystkich, być wzorem dla nastolatek i nie robić niczego, co miałoby gorszyć amerykańską młodzież, bo tak to sobie ktoś kiedyś wymyślił. A ona była zwyczajnie normalną nastolatką, która zachowywała się jak każda dziewczyna w jej wieku.
Britney w swojej autobiografii opisuje swoje dzieciństwo, swoich dziadków i rodziców. Następnie przedstawia jak wyglądały początki jej kariery: pierwsze konkursy talentów, związek z Justinem Timberlakiem i rozstanie z nim, przyjaźnie (między innymi z Madonną), wielką karierę i kolejne płyty, koncerty i nagrody muzyczne. Potem wspomina okres, w którym poznała męża Kevina Federline'a, urodzenie synów i początek problemów, które z czasem przerodziły się w koszmar w postaci bezsensownej, trwającej trzynaście lat kurateli sprawowanej przez ojca Britney.

Najprawdopodobniej Britney nie powiedziała w tej książce wszystkiego, a tylko to, co chciała ujawnić - a i to wydaje się już być dużo. Spory plus dla niej za odwagę opowiedzenia o tych osobistych dramatach. Myślę, że nie każda gwiazda, zabierając głos we własnej sprawie, chciałaby opowiedzieć o rzeczach bolesnych, które wcześniej ukrywano, jak na przykład: o swojej rodzinie, ojcu, matce, siostrze... Tu, Britney rozlicza się ze swoją przeszłością, z nie do końca szczerą rodziną, na której nie mogła polegać, a także z samą sobą, momentami patrząc na siebie z dystansem. To się chwali, że nie wszędzie wybiela siebie i widzi gdzie sama popełniała błędy.

Te fragmenty, w których Britney opisuje jak doszło do tego, że jej ojciec uzyskał tę kuratelę nad jej życiem są bolesne dla Britney, a niewytłumaczalne - wręcz absurdalne - dla czytelnika. Nasuwa się jeden wniosek, który jest smutną prawdą: pewnego dnia Britney straciła wolność oraz możliwość samostanowienia o sobie samej, na rzecz zachłannej rodziny - w tym ojca alkoholika, który dzięki kurateli mógł stać się miliarderem. Co w zamian miała Britney? Poza możliwością widywania swoich dzieci - niewiele. Utracone poczucie własnej wartości, brak chęci do realizowania własnej pasji, jaką od zawsze była dla niej muzyka, brak możliwości załatwienia elementarnych potrzeb bez wcześniejszego informowania ojca o każdym kroku. Ponadto Britney miała jeszcze jedno: poczucie, że jest maszynką do zarabiania pieniędzy, po to by mogła korzystać z nich... jej rodzina: ojciec, matka, a także młodsza siostra. Jak sama Britney mówi: jej rodzina zrobiła z niej "dojną krowę", która mogła udzielać się publicznie, koncertować i występować w popularnych programach, ale nie mogla między innymi: chodzić na randki, jeść tego, co lubiła i na co miała ochotę oraz zachowywać się tak, jak chciała w danej chwili. Była małpką tańczącą jak jej grają i zarabiającą na ich przyjemności i luksusy w zamian za umożliwienie jej spędzenia trochę czasu z jej synami.

To straszne, że we współczesnym świecie można tak postąpić z człowiekiem, ale jeszcze bardziej strasznym jest fakt, że można tak postąpić z członkiem własnej rodziny! Całkowicie ubezwłasnowolnić wbrew niej samej, zamknąć na długie lata pod kuratelą nie pozwalając jej podejmować żadnych decyzji, ale za to móc wciąż "ciągnąć od niej kasę". Wreszcie zamknąć w szpitalu psychiatrycznym, całkowicie odwrócić się od tej osoby i nie robić nic, by poprawić stan rzeczy (choć było się w stanie powiedzieć "stop"). To tak samo nieprawdopodobne, jak nieprawdopodobnym jest, że po latach sprawiania wrażenia, że ubezwłasnowolniony członek rodziny nie jest nikim ważnym, można przyjść i powiedzieć: "kochamy cię", "chcemy dla ciebie jak najlepiej", "robiliśmy to dla Ciebie".

Książka jest dobra i tylko dobra, gdyż chwilami miałam wrażenie, że jest napisana "po łebkach", nieco chaotycznie, z pewnym niedokończeniem wątków. Widzę więc minus jeśli chodzi o styl wypowiedzi. I raczej nie jest to kwestia tłumaczenia, przypuszczam, że po prostu tak jest ta książka napisana. Prostym językiem, dzięki czemu też książkę szybko się czyta ( i to akurat jest plusem). Jednak chodzi mi bardziej o urywanie wątków i przechodzenie do kolejnego tematu. W ten sposób czasami urywają się niektóre rozdziały i czuć pewien niedosyt, ale najbardziej jest to widoczne w poszczególnych akapitach. Bywa, że jakiś temat Britney opowiada, nagle temat się kończy jakby w połowie opowiadanej sytuacji i mamy nowy akapit, i nowy wątek nie związany z tym, co było wcześniej. Można by powiedzieć: "Jejku, to zazwyczaj w takich momentach w książkach są przerwy między akapitami albo "trzy gwiazdki", to dlaczego nie tu?" A no właśnie, w tej autobiografii są też takie fragmenty oddzielane trzema gwiazdkami, tym bardziej mnie to dziwi, że niektóre akapity chwilami są tak napisane, jakby następny dotyczył już innej rzeczy. Jest to dość zauważalne. Początkowo nie przeszkadza ale, gdy czytelnik spotyka się z tym kolejny raz i każdy następny, to już denerwuje. Żeby jeszcze w tych momentach były przynajmniej te "trzy gwiazdki", to by można było pomyśleć, że to koniec opisywanej kwestii i przechodzimy do następnej. A tak, jest to trochę irytujące, bo ma się wrażenie jakiegoś niedopowiedzenia.
Podczas lektury postać Britney momentami jawi się nam jako osoba nieco naiwna i głupiutka, która w pewnym okresie swojego życia mocno się pogubiła w swoim buncie. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że obecnie odnalazła się i nauczyła na swoich błędach. Ta autobiografia z pewnością znajdzie zwolenników głównie wśród fanów piosenkarki, gdyż nie tylko odnajdą w niej to, co ich idolka ma do powiedzenia, ale też powrócą do swoich młodzieńczych lat i - być może - z nostalgią przypomną sobie stare hity Britney i towarzyszące im sytuacje, które są opisane przy ich okazji. Wszak w swojej książce Britney pisząc o wydarzeniach poczynając od mrocznego dzieciństwa, do jeszcze bardziej mrocznej dorosłości pod kuratelą, nie mogła nie wspomnieć o najbardziej ekscytującym okresie w swoim życiu, jaką niewątpliwie jest wielki muzyczny sukces, który zdobyła na całym świecie.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/11/kobieta-ktora-jestem.html

Co uczucia robią nocą?

Co uczucia robią nocą? - Tina Oziewicz, Aleksandra Zając

Z książką Tiny Oziewicz miałam okazję mieć styczność podczas lektury "Co uczucia robią nocą?", która skłoniła mnie do poszukiwań innych tytułów. Tak trafiłam na dwie wcześniej wydane książki, a "Co robią uczucia?" jest jedną z nich. Tutaj również spotykamy się z dziwnymi stworkami. Jedne były już mi znane z poprzedniej, wyżej wymienionej książki. Niektóre są tylko w tamtej, więc przypuszczam, że w później wydanej książce o uczuciach Autorka wzbogaciła temat w nowe uczucia.

W tej książce możemy przeczytać co robią negatywne uczucia jak: złość, zawiść, kompleksy, duma, lęk, samotność, smutek, niepokój, nienawiść oraz te pozytywne, do których należą: ciekawość, radość, wdzięczność, wyobraźnia, spokój, wolność, gościnność, współczucie, odwaga, szczęście, cierpliwość, zaufanie, życzliwość, zachwyt, zadowolenie, nadzieja, przyjaźń i miłość. Większość jest potrzebna (także nostalgia, tęsknota, samotność czy też strach). Wszystkie stanowią o nas - ludziach.

Ładna książka, bardzo pomysłowa, opatrzona rysunkami autorstwa Aleksandry Zając, które przedstawiają zarówno przyjemne stworki, jak i te mniej fajne (jak na przykład złość). Posiada niedużo tekstu, przez co czyta się błyskawicznie, a także trafną puentę. Książka daje do myślenia nie tylko dzieciom. Bardzo polecam zarówno małym, jak i dużym.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/11/co-robia-uczucia.html

Żebrząc o śmierć

Żebrząc o śmierć - Graham Masterton, Janusz Ochab, Roch Siemianowski
CYKL: "KATIE MAGUIRE" (TOM 10)

Pani nadkomisarz Katie Maguire znów ma pełne ręce roboty, a także ponownie pakuje się w poważne kłopoty. Tym razem musi rozwiązać nie tylko zagadkę tajemniczych morderstw w Cork, ale także dowiedzieć się dlaczego w mieście, w ostatnim czasie wzrósł odsetek zgonów. Co z tym wszystkim mają bezdomni z Rumunii, zwęglone ciała, albo... biżuteria znaleziona w mielonym mięsie? Kim jest niejaka Brianna i na czym polegają "chrześcijańskie akty miłosierdzia"? Tego wszystkiego należy dowiedzieć się z lektury kolejnej, dziesiątej już odsłony przygód Katie Maguire, jej narzeczonego Connoar (psiego detektywa), który z kolei wpada na trop nielegalnej hodowli psów.

Książkę czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem. Graham Masterton w sowim thrillerze nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Akcja pędzi z każdym rozdziałem, a lektura książki wciąga tak bardzo, że aż żal ją odkładać. Fabuła intrygująca, dobrze poprowadzona z paroma zwrotami akcji. Trup "ściele się gęsto", a nadkomisarz nie dość, że prowadzi zawiłe śledztwo, w pewnym momencie wręcz czując, że wymyka się ono spod kontroli, to jeszcze sama naraża się na niebezpieczeństwo.

Poprzedni tom z cyklu - "Świst umarłych" - był rozczarowujący, miedzy innymi też dlatego chwilowo odpoczęłam od irlandzkiej serii o Pani nadkomisarz Katie Maguire. Jednak w przypadku "Żebrząc o śmierć", mogę stwierdzić, że warto było po tych dwóch latach powrócić do tej serii.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/11/zebrzac-o-smierc.html

Na tropie trupa

Na tropie trupa - Małgorzata Starosta
"Na tropie trupa" to książka, na którą trafiłam zupełnie przypadkiem za sprawą rekomendacji Wioli Sadowskiej na jej blogu subiektywnieoksiązkach. Zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Po przeczytaniu umieszczonego na owym blogu fragmentu tej książki wiedziałam jedno - będę się przednio bawić, a w ostatnim czasie tego potrzebowałam: jakiejś zabawnie napisanej historii. Najlepiej z czarnym humorem. Komedia kryminalna nadała się do tego najlepiej. Jak więc poszło mi z moją pierwszą książką pani Małgorzaty Starosty?

Główna bohaterka tej książki, to niejaka Małgorzata Starosta (a jakże), którą poznajemy, gdy ta w końcu zaczyna upragniony urlop. Oczywiście czym byłby porządny urlop u Małgorzaty, bez wydarzeń i... idących za nimi kłopotów? A te najwyraźniej nie omijają naszej bohaterki, która umiejętność do pakowania się w kłopoty i wikłania w trudne sprawy opanowała do perfekcji. Żeby nie dość było przypadków i wypadków - Małgorzata postanawia wykorzystać urlop na poszukiwania materiałów do pisanej książki. W tym celu wyjeżdża na Kurpiowszczyznę zabierając ze sobą męża Marka. I jeśli czytelnik myślał, że teraz nam bohaterka odpocznie, to bardzo się mylił, bo to wszystko się dopiero zaczyna...

Autorka zgrabnie prowadzi akcję książki, która pędzi na łeb na szyję z każdym następnym rozdziałem. Zapewne fani książek Pani Starosty doskonale znają cięte riposty i humor jej bohaterów. Nie raz "ubawiłam się jak norka" czytając perypetie Małgorzaty, jej dialogi z mężem czy też zwariowaną przyjaciółką - Barbarą. "Na tropie trupa" ma wszystko, co powinna mieć dobra komedia kryminalna: masę zabawnych sytuacji, intrygującą zagadkę do rozwiązania, a przede wszystkim ironiczny humor i zwariowane postaci, z którymi nie sposób się nudzić. Dodatkowo Autorka na początku każdego rozdziału daje czytelnikom garstkę informacji o Kurpiach, ziemi kurpiowskiej, bursztynie i jego wydobyciu. Dzięki temu możemy poznać część kultury kurpiowskiej. Natomiast na końcu książki jest coś dla smakoszy - przepisy opisywanych potraw z tego rejonu Polski.

Książka jest godna polecenia wszystkim tym, którzy obok kryminalnej zagadki lubią po prostu się pośmiać. Intryga wciąga i każe wracać do lektury z każdym jej odłożeniem. Właśnie taka powinna być bardzo dobra książka.
Z pewnością sięgnę po inne tytuły Autorki.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/10/na-tropie-trupa.html

W głębi lasu

W głębi lasu - Harlan Coben

Polubiłam książki Harlana Cobena za sprawą dawno już czytanego thrillera "Nie mów nikomu". Od tamtego czasu - czyli już dobre dziesięć lat temu - miałam chęć poznać "Wgłębi lasu". Przez ten czas thriller ten zdążył się doczekać własnej ekranizacji, a ja nadal nie znałam treści książki, aż do dziś.

 

Głównym bohaterem tej historii jest Paul Copeland, prokurator, który podejmuje próbę rozwikłania zagadki sprzed lat, kiedy to pewnego dnia doszło do zbrodni w lesie. Wówczas zginęła czwórka nastolatków, a jedną z ofiar, której ciała nigdy nie odnaleziono, była siostra Paula - Camille. Zatem nie trudno się domyślić im większa jest determinacja Paula aby dowiedzieć się co stało się owego feralnego wieczoru. Tym bardziej, że na jaw wychodzą nowe fakty...

 

O tym czy uda się dowiedzieć prawdy o wydarzenia sprzed lat, należy dowiedzieć się z lektury książki. Zresztą bardzo wciągającej. Takiej, w której z niemal każdą ostatnią stroną rozdziału ,chcemy poznać co wydarzyło się dalej. Stwierdzam "niemal", gdyż były mniej ciekawe momenty. Mam na myśli poboczny wątek, gdzie akcja dzieje się w sądzie i dotyczy innej sprawy. Miałam nadzieję, że wątek ten może w jakiś cudowny sposób będzie powiązany z resztą książki. Chwilami było więc mniej intrygująco, dlatego uznaję thriller Cobena tylko za "dobry". Natomiast trzeba przyznać, iż sama intryga jest bardzo dobrze poprowadzona. Gdy czytelnik już myśli, że oto mamy sprawcę, już wszystko wiadomo, to pod sam koniec Autor jeszcze kręci, mąci, aż daje nam na pożegnanie bombę.

 

Polecam, nie tylko dla fanów Cobena, ale też dla tych, którzy lubią thrillery ze zwrotami akcji. Warto było przebrnąć niewiele wnoszący do historii (z czasem nudny) wątek sądu, żeby poznać te zaskoczenia, które Autor przygotował w finale.

 

Opinia opublikowana na moim blogu:

https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/10/w-gebi-lasu.html

Łuk triumfalny

Łuk triumfalny - Erich Maria Remarque
Główny bohater "Łuku triumfalnego" to lekarz Ravic, którego poznajemy już przy pierwszym rozdziale. Człowiek ten jest nielegalnym uchodźcą i przeprowadza we Francji operacje na prośbę innego lekarza, który uważa doktora Ravica za człowieka o "pewnej ręce". Losy bohaterów tej powieści toczą się we Francji, osadzone są w czasie poprzedzającym wybuch drugiej wojny światowej. Ravic jest człowiekiem z przeszłością, od której stara się uciec z miernym skutkiem. Trochę pomaga mu w tym miłość. Kobieta, która wkracza nagle do jego życia - równie nagle rozbudza w nim uczucie i wprowadza światło do jego egzystencji. Jednak pewnego dnia życiem Ravica wstrząśnie chęć zemsty na człowieku z przeszłości... Jak potoczą się losy bohaterów? Czy odnajdą oni happy end? Więcej nie zdradzę, gdyż należy poznać te osy z lektury książki.

Erich Maria Remarque w swojej powieści porusza trudne tematy takie jak zemsta, miłość, samotność, zdrada, wiara. Wszystko to na tle wydarzeń historycznych. Posługując się plastycznymi opisami pięknie pisze o uczuciach i zwątpieniu, a użyte przenośnie dotykające tych uczuć i rozterek głównego bohatera można odczytywać za aktualne do dziś.

Pomimo, iż Autor nie porusza tematów łatwych, książkę tę czyta się szybko. Polecam ją zwłaszcza tym czytelnikom, którzy lubią w książkach życiowe przemyślenia. Ta książka jest kopalnią cytatów poruszających wyżej wspomniane tematy. I tak na przykład:

o miłości:

"Ludzie się kochają, to najważniejsze; cud i najoczywistsza rzecz pod słońcem, (...), a bez miłości człowiek jest tylko trupem na urlopie, niczym więcej oprócz paru danych i przypadkowego nazwiska, i równie dobrze może umrzeć..."

"Miłość, pomyślał. Także to jest miłość. Odwieczny cud. Nie tylko rzuca tęczę snów na szare niebo faktów - lecz opromienia romantycznym światłem nawet kupę odchodów: cud, a zarazem szalone szyderstwo."


o wierze:

"Wiara łatwo czyni z ludzi fanatyków. Dlatego wszystkie religie kosztowały tyle krwi."

o samotności:

"Czy coś było za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której człowiek rozpadał się niczym w próżni."

Lecz nie tylko, bo znajdziemy tu także takie zagadnienia jak:

zwątpienie w prawdziwość uczuć:

"Potrzebuję kogoś, kto nie może żyć beze mnie! A Ty możesz żyć beze mnie! Zawsze mogłeś! Nie potrzebujesz mnie. Jesteś zimny! Jesteś pusty! Nic nie wiesz o miłości! Nigdy tak do końca nie byłeś że mną!"

czy też trudność w realizacji postanowień:
 
"Człowiek jest wielki w swych postanowieniach, ale słaby w ich wykonaniu. Na tym polega nasza nędza i nasz urok."
Jest to oczywiście niewielka kropla w morzu przemyśleń, które możemy znaleźć w "Łuku triumfalnym". Zdaję sobie sprawę, że książka ta nie każdemu może przypaść do gustu - owszem i ja miałam moment, gdy tę książkę czytało mi się nieco gorzej - tuż za połową, kiedy odrobinę fabuła zwolniła tempo. Mimo to uważam, że warto zapoznać się z tym tytułem, choćby po to, by wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/09/uk-triumfalny.html

Kałużnica azjatycka

Kałużnica azjatycka - praca zbiorowa

Chrząszcze z rodziny kałużnic to bohaterowie czterdziestego numeru kolekcji "Prawdziwe owady, pajęczaki i inne robaki". Opisano budowę ciała tych stawonogów oraz rozmieszczenie poszczególnych gatunków na mapie świata. Ponadto czytelnik może poznać ich środowisko naturalne jakim jest woda, rozmnażanie i rozwój, odżywianie, a także ich ofiary i głównych wrogów oraz metody obronne. Przy okazji porównano dwie inne rodziny chrząszczy: pływakowate i krętakowate.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/07/kauznica-azjatycka.html

Czarna cykada plamista

Czarna cykada plamista - praca zbiorowa

W trzydziestym dziewiątym numerze kolekcji "Prawdziwe owady, pajęczaki i inne robaki" przedstawiono mrówkolwy - stawonogi, które są niemałym postrachem wśród owadów. Opisano budowę ich ciała, występowanie na mapie świata, rozwój, odżywianie, rozmnażanie oraz metodę łapania swoich ofiar do wybudowanych przez.nie piaskowych pułapek. W rozdziale "Zadziwiające zmiany" opisano te owady, które przeobrażają się ze szczególnie brzydkich larw, w ładne osobniki dorosłe. Wzięto pod uwagę owady takie jak: złotook drapieżny, mrówkolew pospolity, żupałek ważkowaty i trzyszcz polny.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/07/czarna-cykada-plamista.html

Oleica paskowana

Oleica paskowana - praca zbiorowa

Chrząszcze z rodziny oleicowatych to bohaterowie trzydziestego ósmego numeru kolekcji "Prawdziwe owady, pajęczaki i inne robaki". W numerze przedstawiono budowę ciała tych stawonogów, występowanie na mapie świata, rozmnażanie, rozwój, odżywianie. Ponadto omówiono metodę obronną tych owadów, jaką jest wydzielanie trującej substancji nazywanej kantarydyną. Przy okazji możemy przeczytać ciut więcej na temat stosowania przez owady kantarydyny (zwłaszcza przez chrząszcze z rodziny Oedemeridae, Anthicidae oraz ogniczkowate) w rozdziale "Chemiczne stworzenia". Numer wieńczy między innymi krótki temat zastosowania kantarydyny w medycynie i roli jaką oleicowate pełnią w uprawach roślin.

Opinia opublikowana an moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/07/oleica-paskowana.html

Ryjkowiec bambusowy

Ryjkowiec bambusowy - praca zbiorowa

Trzydziesty siódmy numer kolekcji "Prawdziwe owady, pajęczaki i inne robaki" opisuje pająki z rodziny Nephilidae. Poznajemy budowę ciała tych pajęczaków, występowanie na mapie świata, rozmnażanie, odżywianie, a także głównych wrogów oraz owady, które padają najczęstszą ofiarą pająków zlotosieciowych. Ponadto w numerze znajdziemy parę ciekawostek, a najbardziej interesujący jest rozdział "Tylko ja", w którym opisano sposoby samców różnych rodzajów owadów na bycie jedynym ojcem swojego potomstwa u danej samicy. Tym samym poznajemy metody te, stosowane nie tylko przez nefile, ale także przez: muszki owocówki, niepylaka Apollo, pszczoły miodne i patyczaki. Z całą pewnością jest to jeden z bardziej interesujących numerów.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/07/ryjkowiec-bambusowy.html

Traktat o łuskaniu fasoli

Traktat o łuskaniu fasoli - Wiesław Myśliwski
Po latach powracam do Autora, którego pierwsza przeczytana przeze mnie w 2015 roku książka zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że oceniłam ją najwyżej, jak tylko mogłam (a to mi się do tamtej pory nie zdarzało). Mowa o "Ostatnim rozdaniu", kiedy to część z Was znając moje restrykcyjne podejście do "szastania wysokimi ocenami", po ujrzeniu liczby gwiazdek zapewne pomyślała, że oto chyba zwariowałam.

Po lekturze tamtej książki, sama byłam bardzo mocno zaskoczona własnym, tak bardzo pozytywnym odbiorem. Książka jeszcze długo po przeczytaniu była w moich myślach i do dziś niezmiennie uważam ją za arcydzieło polskiej literatury.

Przyznam, że długo kazałam kolejnej książce Pana Myśliwskiego czekać na przeczytanie, a to z obawy czy następna sprosta tej poprzedniej, czy będzie na miarę owego arcydzieła i czy podobnie zawładnie moimi myślami? Jak więc wypadł "Traktat o łuskaniu fasoli"?

Książka jest napisana w formie gawędy, jak to u Pana Myśliwskiego. Zdążyłam się przyzwyczaić do tego stylu wypowiedzi i z całą pewnością nie przeszkadza mi on. Przeciwnie - gawędziarski styl dodaje tym powieściom specyficznego klimatu, który każe czytelnikowi usiąść i posłuchać.
Tym razem siadamy w jednej z izb domku nad jeziorem. Wewnątrz wiadro/bądź miska (w zależności od naszej wyobraźni) oraz dwaj mężczyźni, którzy łuskają fasolę. Jeden z mężczyzn snuje przeróżne historie, drugi słucha i tylko od czasu do czasu zadaje pytania.
O czym są te opowieści starszego mężczyzny? Bohater książki opowiada swoje przeżycia, wspomina przeszłe lata, naukę, prace jakich się imał, kobiety które spotykał na swej drodze, wojnę i wiele innych historii. Wszystkie te wspomnienia ponownie przeżywa, targają nim niekiedy emocje, wielokrotnie oddaje się w tych opowieściach rozważaniom filozoficznym na temat życia i śmierci, egzystencji, społeczeństwa, ludzkich zachowań, wierzeń i myśli. Wszystko to, przy tej tak prozaicznej czynności jaką jest łuskanie fasoli.
 
Książka pobudza wyobraźnię. Tak, jak zastanawiamy się kim jest tajemniczy przybysz, tak samo możemy się tylko domyślać czy ci mężczyźni rzeczywiście prowadzą ze sobą ten dialog? Czy ten człowiek faktycznie siedzi i razem łuskają fasolę, czy tylko biernie stoi i słucha opowiadanych historii? Staruszek odpowiada na jego pytania, ale my tych pytań nie słyszymy, więc czy faktycznie się one pojawiają? A może bohater książki prowadzi tak naprawdę monolog? Może wszystko dzieje się w głowie gospodarza? I nie ma żadnego mężczyzny, a nasz starszy Pan siedzi sam, łuska tę fasolę i oddaje się po prostu wspomnieniom, w całej swojej rozpaczliwej samotności wyobrażając sobie, że jest obok niego ktoś, z z kim prowadzi rozmowę...
 
Spośród wielu wartościowych fragmentów, wbił mi się mocno do głowy fantastyczny opis interpretacji snu, jako wędrówki obrazów od człowieka do człowieka oraz podróży snów z jednego miejsca na Ziemi, w drugie, co powoduje, że mogą się nam przyśnić zagraniczne sny, lub "nie-nasze" sny. Coś pięknego, co z pewnością zapamiętam na długo.
 
Co jest najlepsze w tej książce? Z pewnością klimat i możliwość wyobrażenia sobie tej chatki nad jeziorem, dwóch osób i fasoli łuskanej podczas barwnych opowieści z życia głównego bohatera. Autor w swoich przemyśleniach pobudza nie tylko fantazję czytelnika, ale też zmusza go do zatrzymania się i refleksji nad życiem, śmiercią, uczuciami - w tym także miłością. W tym miejscu nasuwa się wniosek będący clou tej powieści: książka, mimo nieco zastanawiającemu tytułowi, nie jest bynajmniej traktatem o prozaicznej czynności jaką jest łuskanie fasoli. Jest traktatem filozoficznym na temat egzystencji. Wielkim rozważaniem nad człowiekiem, jego istotą, miejscem na Ziemi i rolą jaką ma do spełnienia na tym łez padole.

Książka niewątpliwie jest kopalnią cytatów. Mądrych, bardzo życiowych, dotykających ludzkiej duszy i - podobnie jak w "Ostatnim rozdaniu" - pociągających za jej struny. I, tak, jak poprzednie dzieło Autora, które mam za sobą, tak tutaj mogę powiedzieć, że powieść ta cała mogłaby być jednym wielkim cytatem. W tym miejscu pozwolę sobie wybrać te, które najbardziej mi się podobają i oddają piękno tej książki:

o życiu:
 
"Wolność, już w samym słowie, można powiedzieć, kryje się jej zaprzeczenie. Podobnie jak w najpopularniejszym złudzeniu tli się rozpacz. Bo jeśli rozumieć to jako wolność od wszystkich przymusów, to również od siebie. Przecież człowiek sam dla siebie jest najbardziej dokuczliwym przymusem. Często trudnym do zniesienia."
 
lub:
 
"Żyjemy w tym, co opowiedziane. Świat jest tym, co opowiedziane. Dlatego coraz ciężej żyć. I może tylko sny stanowią o nas. Może jeszcze tylko sny są nasze?"

czy też:

"Nie musi się zresztą od razu rozumieć. Życia, choćby nie wiem, ile się przeżyło, też się nie rozumie."

o związkach i instytucji małżeństwa:

"Na dłuższy związek już człowieka dzisiaj nie stać. Każdy za czymś goni, do czegoś się wspina, to z kimś drugim jak z kulą u nogi. Mówić się już nie chce, a tu trzeba. Nie ma o czym, a tu trzeba. Zdarzają się, nie powiem, małżeństwa do śmierci. Ale to już zabytki. Niedługo będzie się do takich wycieczki prowadzić, jak do zamków, katedr, muzeów. Małżeństwo, prawdę mówiąc, to dzisiaj spółka z ograniczoną odpowiedzialnością."

o śmierci:

"(...) całe nasze życie to jedno pasmo złudzeń. Kierują nami złudzenia, powodują nami złudzenia. Złudzenia nas pchają, wstrzymują, wyznaczają nam cele. Rodzimy się ze złudzeń i śmierć też jest tylko przejściem z jednego złudzenia w inne."

o śnieniu:
 
"Bo też przyśni się coś nieraz, że już by się po takim śnie najchętniej nie wstało. A wstanę, to jakbym nie mógł tego snu z siebie zrzucić. I dalej w nim błądzę, bezwolny, nie czujący, czy to ja, czy ktoś za mnie. I wszystko dookoła wydaje mi się dalej snem."
 
o bezsilności:
 
"Pan młody, nie musi pan jeszcze rozumieć, jak starość uwiera. Jakkolwiek i młodość czasem uwiera. Takie już jest życie, że w każdym wieku coś uwiera. Sam siebie człowiek najbardziej uwiera."

Oczywiście jest to tylko mała kropla w morzu głębokich filozoficznych rozważań Autora. Wiadomo, że nie da się wypisać wszystkiego, choć by się bardzo chciało. Tylko... po co? Najlepiej złapać za książkę i smakować te zdania z rozkoszą.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogspot.com/2023/06/traktat-o-uskaniu-fasoli.html

Teraz czytam

Stałe warianty gry
Braun Grzegorz
Przeczytane:: 163/650 stron
Diagnozy i interwencje pielęgniarskie
Lucyna Płaszewska-Żywko, Maria Kózka
Białe. Zimna wyspa Spitsbergen
Ilona Wiśniewska
Titanic: Anatomy of a Blockbuster
Gaylyn Studlar
Posiadłość East Lynne
Mrs. Henry Wood, Mira Czarnecka
Przeczytane:: 50/748 stron
Podróże po Irlandii monastycznej
Wojciech Falarski
Przeczytane:: 13/232 stron
Vogue Polska, nr 35-36/styczeń-luty 2021
Redakcja Magazynu Vogue Polska
Przeczytane:: 80/240 stron
Vogue (USA), November 2020
Redakcja Magazynu Vogue Polska
Przeczytane:: 68/120 stron
Stulecie Winnych
Ałbena Grabowska-Grzyb
Przeczytane:: 83/672 stron
Boży bojownicy
Andrzej Sapkowski
Przeczytane:: 128/1411 minut