Booka

Miłośniczka dobrych książek, filmów i muzycznych dźwięków (jazz, blues, R&B, soul, rock, progressive rock, rock 'n' roll).

Zainteresowanych zapraszam do obserwowania mojego profilu.

 

Gra o tron

Gra o tron - George R.R. Martin

CYKL: "PIEŚŃ LODU I OGNIA" (TOM 1):

 

Pierwszy tom cyklu to początek wielkiej sagi Georga R.R. Martina, która podbiła serca czytelników, natomiast za sprawą telewizyjnej ekranizacji wciąż zdobywa nowych fanów.

 

Gra o władzę pośród intryg i spisków - tak można krótko nazwać historię, którą autor podaje nam na kartach swojej powieści. A wydarzenia opisane w "Grze o tron" to dopiero przysłowiowy "wierzchołek góry lodowej"...

 

W tym tomie poznajemy wielkie rody, między innymi te najważniejsze: Starków, Lannisterów i Baratheonów, które będą (przy pomocy swoich doradców) knuły sieć spisków, by osiągnąć cel. Kto stoi za śmiercią Króla Aerysa Targaryena? Kto okaże się zdrajcą? Jak potoczą się losy bohaterów? Tego zdradzić nie mogę, zachęcam natomiast do zapoznania się z książką.

 

Powieść charakteryzuje wielowątkowość, wartka akcja i - jak na gatunek i tematykę - lekkie pióro pisarza. Czytałam ją z dużym zainteresowaniem, przy czym znałam jej treść, gdyż wcześniej zapoznałam się z odcinkami serialu nakręconymi na postawie pierwszego tomu. Nie uważam by ta znajomość była utrudnieniem, przeciwnie: wielokrotnie ułatwiła mi wyobrażenie sobie niektórych zawiłych koligacji.
Dodam, że jeśli ktoś zna serial i ma ochotę przeczytać książkę, nie będzie rozczarowany - serial bardzo dokładnie oddaje wszystko to, co zawiera powieść, a książka jest dobrym uzupełnieniem o te fragmenty, które w filmie pominięto lub przedstawiono nieco inaczej.

 

Jak najbardziej polecam i sama z równie dużym zainteresowaniem zabieram się za lekturę drugiego tomu cyklu.

Beksiński 4

Beksiński 4 - Zdzisław Beksiński, Wiesław Banach

Czwarty i zarazem ostatni z albumów ukazujacych twórczość Zdzisława Beksińskiego.

 

Jak w porzednich, tak i tu mamy wstęp Wiesława Banacha. Tym razem możemy przeczytać garść interesujących informacji na temat poszukiwań formy podczas realizowania swoich malarskich koncepcji.
Poza tym mamy też parę ciekawych słów od wydawcy albumów (Bogdana Szymanika) dotyczących osoby Beksińskiego.

 

Zbiór zawiera same obrazy malowane techniką olejną. Otwierają go obrazy o tematyce fantastycznej, następnie mamy przykłady obrazów przedstawiające kolejne formy dziwnych postaci i ludzkich głów. Większość czwartego tomu to obrazy przedstawiające właśnie ludzkie ułomności i deformacje ciała.

 

Z tego tomu najbardziej wyróżniam m.in.: BE78 (1978 rok, str. 35), XXX (1980 rok, str. 37), WS (1986 rok, str. 83) i (2002 rok, str. 123).

 

PODSUMOWUJĄC CAŁĄ SERIĘ:
O twórczości Zdzisława Beksińskiego można powiedzieć (i już powiedziano) wiele. W moim odczuciu od pierwszego mojego zetknięcia się z jego twórczością [wiele lat temu] był on, jest i zapewne długo jeszcze pozostanie najbardziej utalentowanym rodzimym malarzem, a jego obrazy (zdecydowana ich większość) z pewnością nigdy nie przestaną mnie fascynować.

 

Zamieszczone przeze mnie "tytuły", które w poszczególnych albumach wyróżniam, to jedynie te dzieła, które wymieniam jako najbardziej zapadające w pamięci. Nie oznacza to, że resztę uważam za gorsze, bo każdy z obrazów z osobna ma w sobie coś, czym mnie fascynuje i zachwyca - mrok, tę dziwnosć sytuacyjną, bądź dziwną przybraną formę.

 

Serię albumów jak najbardziej polecam każdemu fanowi sztuki Beksińskiego. Przedstawione w nich reprodukcje są dobrej jakości, tak samo jak papier, na którym je wydano.
Sama na pewno będę do nich niejednokrotnie wracać (najczęściej do obrazów, najrzadziej do - według mnie - nieszczególnych fotomontaży). Aczkolwiek, moim zdaniem, żadne (nawet najlepszej jakości) zdjęcie, reprodukcja nie jest w stanie oddać tego wrażenia, jakie wywiera obcowanie ze sztuką Beksińskiego na żywo, czego niedawno miałam okazję doświadczyć. Widzieć obraz w książce to jedno, ale widzieć ten sam obraz w galerii (czy - jak w tym przypadku - w Sanockim Muzeum Historycznym), to drugie. Dlatego polecając albumy stwierdzam, iż są one bardzo dobrym uzupełnieniem dla tego, czego oko może doświadczyć z obrazem widzianym na żywo, dusza natomiast w sali, w Muzeum, będącej namiastką pracowni Artysty.

C'est magnifique!

Beksiński 3

Beksiński 3 - Zdzisław Beksiński, Wiesław Banach

Trzeci z czterech tomów albumów ukazujących twórczość Zdzisława Beksińskiego.

W ciekawym wstępie Wiesława Banacha poza wprowadzeniem do tego, co zawiera ów album, możemy przeczytać m.in. o tym jaki był stosunek Zdzisława Beksińskiego do prób interpretowania obrazów.
Ponadto mamy też parę słów Andrzeja Seweryna o jego przygotowaniach do roli w filmie "Ostatnia rodzina", w którym aktor ten zagrał właśnie postać Zdzisława Beksińskiego.

Album otwierają reliefy i rysunki, heliotypie oraz. wczesne obrazy olejne.

 

Spośród dzieł, które wyróżniam najbardziej znalazły się: XY5 (lata 60, str. 38), XY38 (obraz olejny z połowy lat 70, str. 39) i XXX (1984, str. 59).

Większość albumu to obrazy (olejne bądź malowane akrylem). W trzecim albumie nie uraczono nas porcją prac komputerowych fotomontaży, dlatego też według mnie jest on ciekawszy, niż album drugi.

Beksiński 2

Beksiński 2 - Zdzisław Beksiński, J. Auleytner

Drugi z czterech tomów albumów ukazujacych twórczość Zdzisława Beksińskiego.

 

Tutaj we wstępie postać Beksińskiego przedstawia Wiesław Ochman, opowiadając o tym jaki jest jego charakter i nastawienie do własnego malarstwa. Dodatkowo tekst zdobią zdjęcia pochodzące z prywatnego archiwum artysty. Wprowadzenie do albumu napisał Wiesław Banach, krótko omawiając twórczość Beksińskiego.

 

Zbiór zawiera interesujące rysunki pochodzące z lat 70-tych oraz przepiękne dzieła malarskie, skąd - podobnie jak w przypadku pierwszego tomu - "wyłuskałam" kilka ulubionych, m.in.: AC75 (1975 rok, str. 52); AE75 (1975 rok, str. 55) i AE78 (1978 rok, str. 63).

 

Do gustu mniej przypadły mi jedynie grafiki komputerowe zamieszczone pod koniec albumu.

Beksiński 1

Beksiński 1 - Zdzisław Beksiński, Tomasz Gryglewicz, Wiesław Banach

 

Pierwszy z czterech tomów albumów ukazujacych twórczość Zdzisława Beksińskiego, opatrzony wstępem Wiesława Banacha, który krótko przedstawia życiorys artysty oraz najważniejsze aspekty jego twórczości.

Zbiór oceniam jako dobry. Zawiera dzieła malarskie z okresu 1958-1999 roku. Nie wszystkie z przedstawionych tu obrazów należą do moich ulubionych (zwłaszcza spośród tych pod koniec albumu), ale znalazłam tu parę perełek, m.in.: AA72 (1972 rok, str. 28); AA78 (1978 rok, str. 45); AA80 (1980 rok, str. 49) i obraz z roku 1980 (101x 98 cm str. 50).

Światło między oceanami

Światło między oceanami - M.L. Stedman

Isabel i Tom Sherbournowie to główni bohaterzy książki "Światło między oceanami". Są małżeństwem, mieszkają na wyspie. On jest latarnikiem, ona zajmuje się "domowym gniazdem. Małżeństwu do szczęścia brakuje już tylko dziecka. Niestety nie jest im dane go mieć. Przynajmniej do czasu, gdy małżonka Toma pewnego dnia odnajduje na brzegu oceanu łódź, a w niej martwego mężczyznę i dziecko.

 

Powyższy skrót fabuły możemy przeczytać z tyłu okładki. I jednocześnie możemy domyślić się reszty, tym bardziej jeśli ktoś widział wcześniej film nakręcony na podstawie książki E.L. Steadman...

 

O fabule nie ma sensu więcej się rozwodzić bo z góry wiadomo o co chodzi. I właśnie taka była dla mnie ta książka - przewidywalna, i między innymi dlatego należy ona według mnie do grupy przeciętnych. Już od początku nie zaintrygowała mnie na tyle, abym nie mogła się od niej oderwać. Czytałam ją bardzo długo, często odkładając na później (w tym czasie pochłaniając znacznie grubsze powieści). Niestety nie polubiłam głównych postaci: zawsze prostolinijnego, przykładnego latarnika Toma, człowieka nie lubiącego łamać zasad, ani jego żony Isabel - kobiety rezolutnej, z charakterkiem, której polubić wręcz się nie dało (choć gdzieś w głębi duszy jej współczułam).

 

Do plusów zaliczam parę dobrych cytatów, które udało mi się "wyłuskać". Co nie zmienia faktu, że jej lektura była doświadczeniem często mocno nużącym. Inaczej sobie wyobrażałam przygodę z tym tytułem. Pozostał niedosyt i uczucie szczęścia, że dobrnęłam do końca.

Vogue Polska, nr 8/październik 2018

Vogue Polska, nr 8/październik 2018 - Redakcja Magazynu Vogue Polska

Spośród artykułów wrześniowego numeru najbardziej zainteresowały mnie:

- "Ewolucja instagramu" (str. 68-69) - ciekawy tekst Eweliny Dziewieli o sile mediów internetowych w promowaniu mody przez instagramowych blogerów.

- piękne zdjęcia Marcina Kempskiego w artykule o lakierach do włosów "Nielekka bufonada" (str. 97-100).

- "Czyste intencje" (str. 101-105) - płyny micelarne w tekście Katarzyny Straszewicz dotyczącym pielęgnacji twarzy.

- "Daj się wyrolować" (str. 112-114) - Katarzyna Koper opowiada o zaletach masażu ciała za pomocą specjalnych rolek.

- "Zdjęcia zamiast pytań" (str. 130-131) - czyli tekst Mai von Horn o znanym forografie Davidzie LaChapelle. Artykuł ciekawy, szkoda, że tak krótki.

- "Było nie minęło" (str. 186-197) - ładna sesja ze stylizacjami Karoliny Gruszeckiej i fotografiami Sonii Szóstak.

- "Nie boję się być sam, ja tego po prostu nie lubię" (str. 230-235) - ciekawy tekst Hanny Rydlewskiej, którego bohaterem jest Sokół Wojciech Sosnowski.

 

Jestem zawiedziona nie tylko główną sesją, ale większością sesji zdjęciowych w tym numerze. Okładka moim zdaniem jest szkaradna. Oby nigdy więcej takich...

 

Pod względem merytorycznym: teksty ciekawe ale nie jest ich dużo, a jak już niektóre zainteresują, to ma się wrażenie niedosytu bo okazują się po prostu za krótkie. Numer zbędny, odradzam.

Outsider

The Outsider - Stephen King

Książka podzielona jest na 12 zatytułowanych części. Podczas jej lektury czytelnik zostaje wciągnięty w historię pewnego zabójstwa, a mordercę poznaje już w pierwszych rozdziałach. Ale czy aby na pewno? Stephen King w swojej powieści wprowadza czytelnika w ciekawą opowieść, w której z pozoru wszystko jest jasne.

 

"Outsider" to bardzo wciągająca książka, której większą część przeczytałam jednym tchem, gdzie tempo lekko zwolniło na około 100 stron przed końcem. To, co mnie zaskoczyło, to fakt, iż pojawia się tu znana mi postać z innych powieści Kinga - Holly Gibney. Coś, czego nie wiedziałam przed rozpoczęciem "Outsidera", co w przeciwnym wypadku sprawiłoby, że zanim sięgnęłabym po ten tytuł, zapewne wzięłabym się za trzeci tom trylogii z cyklu z Billem Hodges'esm. Tymczasem przed czasem zdradziłam sobie co nieco z treści. Dlatego ostrzegam: jeśli nie znacie całej trylogii ("Pana Mercedesa", "Znalezione nie kradzione", "Końca warty"), bądź któregokolwiek z tomów, a nie lubicie jak niektóre fakty Wam się zdradza przed lekturą, to odłożcie "Outsidera" na późniejszy czas. Może nie łączy się ona bardzo z tamtą serią, ale pojawienie się bohaterki znanej z wyżej wymienionych książek sprawia, że autor powraca trochę do przeszłości Holly, zdradzając co nieco z fabuły.

 

Wracając do książki: "Outsidera" czyta się szybko i ze sporym zainteresowaniem. Czytelnik długo nie wie jakie niespodzianki przygotował mu autor. Jest gruba (ponad 600 stron) ale pochłania się ją tak szybko, że tego się prawie nie czuje. Jedynym minusem (według mnie) jest zakończenie, które mnie trochę roczarowało.

#SEXEDPL. Rozmowy Anji Rubik o dojrzewaniu, miłości i seksie

#SEXEDPL. Rozmowy Anji Rubik o dojrzewaniu, miłości i seksie - Anja Rubik

Chyba nie ma takiego młodego, dorastającego nastolatka, który nie zastanawiał się nad tym wszystkim, o czym mowa w tej książce. A jest mowa między innymi na: temat dojrzewania płciowego, homoseksualizmu, masturbacji, pierwszych kontaktów seksualnych i tego jak się do nich przygotować, budowy żeńskich i męskich narządów płciowych, antykoncepcji, chorób przenoszonych drogą płciową oraz na temat praw osób młodych.

 

Według mnie "#sexedpl (...)" to bardzo dobra książka, zwłaszcza dla nastolatków, osób wchodzących w wiek dojrzewania. Pozwala odpowiedzieć młodej osobie na najczęściej nurtujące go pytania, których to pytań mogliby się wstydzić zadać rodzicom, rodzeństwu bądź znajomym. Odpowiedzi w książce udzielają specjaliści, lekarze, psycholodzy, a pytania i udzielane porady sformułowane są mądrze i konkretnie. Sądzę, że każdy młody człowiek znajdzie w niej porady, które rozwieją jego wątpliwości i obawy.

Także osoby będące już dawno dorosłymi, podczas czytania książki Anji Rubik nie raz pomyślą: "ile ja bym dał/dała" za taką książkę gdy te i podobne pytania wówczas nurtowały".

 

Podoba mi się właśnie to, że ta książka ma właśnie aspekt edukacyjno-poznawczy. Dzięki temu mogłabym polecić ją każdemu nastolatkowi. Spokojnie mogłaby być podręcznikiem w szkole czytanym na lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Porusza tematy bardzo istotne. I nie mam tutaj na myśli jedynie samego tematu inicjacji seksualnej i seksu samego w sobie, czy tego jak właściwie założyć prezerwatywę, ale też wszelkie problemy wieku dojrzewania, aż po zagadnienie złego dotyku oraz temat, który wciąż jest tabu w naszym kraju - homoseksualizm (i to, jak ważna jest tolerancja wobec inności i jej akceptacja, zwłaszcza wśród osób młodych, które dopiero wchodzą w świat miłości i erotyki), bądź tak ważne tematy jak: gdzie szukać pomocy jeśli np. nastolatek jej potrzebuje a nie może liczyć na pomoc bliskich? I gdzie się zwrócić "dalej" w przypadku, jeśli pewne organy tej pomocy odmówią.

 

Dobrze, że na rynku pojawiło się takie kompedium wiedzy o dojrzewaniu i seksie w pigułce. Uważam, że taka książka była i jest potrzebna. Tym bardziej kiedy widzę, że oprócz oczywistego (od razu narzucającego się) tematu seksu, znajdują się tu również zagadnienia takie jak choćby profilaktyka raka piersi, czy też problemy zdrowotne dotyczące męskich narządów płciowych.

Mogę stwierdzić, że (zresztą wbrew reklamowemu hasłu: "Zapomnijcie o "Sztuce kochania". Pora na "#sexedpl"), ta książka może być dobrym wstępem do wspomnianej właśnie  "Sztuki kochania" Wisłockiej (jako lektury uzupełniającej).

 

Jedynym minusem jaki zauważyłam są literówki (dość liczne zwłaszcza na początku książki). Poza tym dostrzegam więcej plusów.

 

Chapeu bas dla Anji Rubik za akcję #sexedpl i za podręcznik, którego niestety nie było te niemal 20 lat temu, a który na pewno byłby niezbędny choćby na niewiele wówczas wnoszących tzw. lekcjach "wychowania seksualnego".

Vogue Polska, nr 7/wrzesień 2018

Vogue Polska, nr 7/wrzesień 2018 - Redakcja Magazynu Vogue Polska

We wrześniowym numerze najbardziej zainteresowały mnie:

- "Rehabilitacja grawitacji" (str. 93-101) - artykuł Katarzyny Straszewicz opatrzony ładnymi zdjęciami Sonii Szóstak, w którym autorka "przygląda się" wpływowi grawitacji na skórę oraz omawia m.in. metody kuracji liftingujących.

- "Wąchajcie, co nam się podoba" (str. 104-105) - krótki, ale interesujący tekst Katarzyny Straszewicz o zapachach/perfumach.

- "Matadora" (str. 130-132) - ciekawa notka biograficzna autorstwa Elżbiety Szawarskiej, która przybliża po krótce życiorys Conchity Cintrón.

- "Anna Alboth. Miałam tylko zacząć" (str. 134-137) - niedługi artykuł o kobiecie, która zorganizowała Marsz dla Aleppo, który to marsz został nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.

- "Hanna Leniec. Z wiatrem" (str. 138-140) - czyli ciekawa opowieść pewnej żeglarki wysłuchana i interesująco napisana przez Pawła Smoleńskiego.

- "Ponadczasowa Christy Turlington" (str. 143-163) - główna sesja z bohaterką z okładki. Dużo pięknych fotografii autorstwa Chris'a Colls'a (warte uwagi), bardzo ładne stylizacje za sprawą Julie Pelipas oraz tekst, którego autorem jest Filip Niedenthal - to wszystko składa się na - moim zdaniem - najlepszą część wrześniowego numeru magazynu.

- "Na grubo" (str. 188-199) - sesja, w której głównie chodzi o swetry. Ładne stylizacje Danieli Agnelli oraz warte uwagi fotografie, których autorem jest Cornelius Kass.

- "Jestem z Łodzi, miasta kobiet" (str. 216-221) - ciekawy artykuł Pawła Smoleńskiego o PRL-owskiej Łodzi opowiedzianej przez Hannę Zdanowską.

- "Bogactwo naturalne" (str. 222-231) - bardzo ładna sesja zdjęciowa z fotografiami Sonii Szóstak i ładnymi stylizacjami Karoliny Gruszeckiej.

 

To pierwszy numer polskiej edycji "Vogue'a" od czasu gdy pojawił się na rynku, który oceniam tak wysoko. Zasłużył sobie na to masą ciekawych artykułów, ładnymi stylizacjami i fotografiami oraz jakże piękną, zmysłową i przy tym bardzo "smaczną" główną sesją z Christy Turlington.

Przy tym wszystkim wrześniowy numer ma też więcej stron (najwięcej od czasów pierwszego numeru, który jak do tej pory był najgrubszy). Natomiast "Zeszyt trendów" na jesień/zimę 2018/2019 jest natomiast miłym dodatkiem.

 

Vogue Polska, nr 5-6/lipiec-sierpień 2018

Vogue Polska, nr 5-6/lipiec-sierpień 2018 - Redakcja Magazynu Vogue Polska

Spośród artykułów w tym numerze najbardziej zainteresowały mnie:

- "Projektanci dźwięku" (str. 56-58) - krótki artykuł Eweliny Dziewieli o muzyce w tle pokazów mody.

- "Zapięta na ostatni guzik" (str. 60-65) - czyli Ewelina Dziewiela z wizytą w mieszkaniu projektantki Sary Battaglii.

- "Ile słońca" (str. 79-90) - to nie tylko interesujący tekst o ochronie przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych,  ale również fajna sesja z czarno-białymi fotografiami Magdy Wunsche.

- "Aloes goi, koi i odmładza" (str. 92-93) - krótki tekst Katarzyny Straszewicz o zbawiennym działaniu aloesu.

- "Zmieszane" (str. 94-96)- ciekawy artykuł Katarzyny Koper o coraz bardziej popularnych (modnych) koktajlach i smoothies.

- "Na głęboką wodę" (122-126) - co nieco o historii strojów kąpielowych, w tekście Elżbiety Szawarskiej.

- "Sytuacja przejściowa" (150-159) sesja zdjęciowa, którą wyróżniam głównie za klimat. Sama sesja na pierwszy rzut oka wydaje się być zwyczajna, ale w moim odczuciu, w zdjęciach (których autorami są Patrick Bienert i Max von Gumppenberg) daje się wyczuć klimat sesji modowych z lat 80-tych, 90-tych robionych dla katalogów "Burdy", co akurat dla mnie jest sentymentalne. Do tego uroda modelki Radhiki Nair przypomina modelki ze wspomnianych fotografii.

- "Martin Pollack a sprawa polska" (214-219) - ciekawy tekst Pawła Smoleńskiego, przedstawiający życiorys autora m.in. "Śmierci w bunkrze".

 

Wypisane wyżej zagadnienia/artykuły, które mnie zainteresowały są w porządku, ale jeśli mam ogólnie ocenić ten numer, to jako całość wypada on niestety dość słabo. Przede wszystkim zawiodła mnie główna sesja z bohaterką okładki Kasią Smutniak (którą zresztą lubie jako rodzimą celebrity). Zdjęcia są ładne ale sesja całościowo nie powala na kolana.

 

Natomiast co do tekstów: wyróżnione artykuły są ciekawe, ale to przeważnie teksty nie będące głównymi tematami numeru. Te główne w większej mierze zawiodły zamiast zainteresować.

Vogue Polska, nr 4/czerwiec 2018

Vogue Polska, nr 4/czerwiec 2018 - Redakcja Magazynu Vogue Polska

W czerwcowym numerze najbardziej zainteresowały mnie:
- krótki artykuł Joanny Lorynowicz o twórcy trzech najnowszych zapachów Coco Chanel (str. 88-89).
- "Ocean jest kobietą" (str. 109) - krótka notka autorstwa Anny Tatarskiej (przy okazji premiery filmu "Ocean's 8") o superbohaterkach, kobiecych postaciach pierwszoplanowych w nadchodzących premierowych produkcjach z Hollywood.
- "Kobieta na wojnie" (120-121) - garść interesujących informacji o fotografce, modelce i artystce Lee Miller w krótkim tekście Elżbiety Szawarskiej.
- "Moda w rytmie disco" (str. 188-197) - ciekawy tekst autorstwa Piotra Zachary, którego bohaterem jest Antonio Lopez, ilustrator i wizjoner lat 70-tych, który "odkrył" m.in. znaną do dziś Jerry Hall.
- "List do rodziców i Polski" (str.220-227) - artykuł Hanny Rydlewskiej, w którym reżyser Paweł Pawlikowski opowiada o swoim najnowszym fimie: "Zimnej wojnie".

Czerwcowy numer to, jak do tej pory, najsłabszy numer pod względem sesji zdjeciowych. Jeśli już miałabym wyróżnić spośród nich taką, która jest najlepsza, to byłaby to sesja "Uciec jak najbliżej" (str. 170-179), gdzie mamy zdjęcia Pierre'a Alban'a i Hue De Fontenay'a oraz intrygującej urody modelkę Margot Day.

Jeśli natomiast chodzi o główną sesję (str. 123-131), której bohaterką jest Adwoa Aboah - w przypadku tesktu jestem "na tak", ale samą sesję zdjęciową oceniam negatywnie. Modelka jest bardzo ładna, stylizacje są ładne, mimo to zdjęcia są nudne. Jest ich niedużo, bo wiecej miejsca zajmują strony z nagłówkiem (czyli praktycznie "z niczym") i strony z tekstem. Wobec tego główną sesje bardzo szybko się "przeskakuje" i przechodzi dalej. Gdzie, w przypadku akurat tego numeru, to "dalej" też nie znaczy lepiej. Pozostałe sesje są co prawda ładniejsze niż ta, którą zdobi Adwoa Aboah; także fotografii jest więcej, ale nie mają one w sobie nic szczególnego, nie zapadają w pamięci na dłużej i nie sprawiają, że chciałoby się wrócić do którejś z nich, aby "nacieszyć oko".

Czerwcowy numer pod względem artykułów nie zachwycił. Sesjom zdjęciowym z tego numeru wiele brakuje by móc nazwać je rewelacyjnymi.

 

 

Żółty smok. Baśnie chińskie

Żółty smok. Baśnie chińskie - Marian Opania, praca zbiorowa, Renáta Fučíková

"Żółty smok" to zbiór siedemnastu chińskich baśni, których motywem przewodnim jest walka dobra ze złem. Każda z baśni niesie ze sobą mądre przesłanie, a na pierwszy plan wysuwają się w nich takie cechy charakteru jak dobroć, chęć do poświęceń, odwaga, męstwo czy też skromność, które popłacają; i ich przeciwieństwa: zło, próżnosć,  pycha, zazdrość, które zostają ukarane.

 

Owych baśni wysłuchałam w postaci audiobooka w fajnej, ciekawej interpretacji Mariana Opani. 

Jak to ze zbiorami często bywa, tak i tu zdarzyły się takie baśnie, które przypadły mi do gustu bardziej i takie, podobały mi się w mniejszym stopniu, aczkolwiek tych drugich było mniej.

 

Polecam.jako miłą  odskocznię od codziennych spraw.

Sztuka masażu erotycznego

Sztuka masażu erotycznego - Andrew Yorke

W owej książce autor opisuje techniki masażu zmysłowego mogącego być wstępem do masażu erotycznego oraz wyróżnia kilka innych rodzajów masażu jak np. refleksoterapia, shiatsu, czy akupresura, które również mogą być preludium do zabaw erotycznych. Yorke w swojej książce wyjaśnia zasadniczą różnicę między masażem zmysłowym, a erotycznym dotyczącą ich celowości.

Plusem książki są liczne czarno-białe fotografie ułatwiające rozumienie czytanych technik masażu. Jeśli chodzi o minusy: dopatrzyłam się paru literówek.

 

Książka ta jest wprawdzie napisana dość dawno, aczkolwiek sadzę, iż zawarte w niej treści są na tyle aktualne, że nie powinno to sprawiać problemu.

 

Tytuł polecam wszystkim zainteresowanym tematem.

Vogue Polska, nr 3/maj 2018

Vogue Polska, nr 3/maj 2018 - praca zbiorowa

"Prawo JA" (str. 46-50) - ciekawy artykuł autorstwa Piotra Zachary o milenialsach w świecie mody.

"Więcej niż zapach" (str. 90) - króciutki tekst Joanny Lorynowicz, w którym -  zresztą słusznie - zwrócono uwagę na fakt, iż kobiety perfumy czasem kupują bardziej dla opakowania niż zapachu, co skutecznie wykorzystują projektanci.

"Przełamuję tabu choroby" (str. 98-100) - artykuł Anny Sańczuk, w którym artystka i fotografka Magda Hueckel opowiada o zmaganiach z choroba CCHS (tzw. Klątwą Ondyna), na którą choruje jej syn.

"Uśmiech Lauren Hutton" (str.120-121) - zaciekawił mnie ten niedługi tekst Elżbiety Szawarskiej przybliżający postać Lauren Hutton.

"Czas nie gra roli" (str. 184-193) - według mnie najlepsza, najładniejsza sesja zdjęciowa tego numeru "Vogue'a". Chłodne, minimalistyczne, acz pełne zmysłowości zdjęcia Sonii Szóstak, a na nich modelka Maggie Maurer i główna bohaterka sesji - biżuteria.

"Bij się dziewczyno o swoje" (str. 198-203) - artykuł ciekawie napisany przez Pawła Smoleńskiego, o Joannie Talewicz- Kwiatkowskiej, córce Polki i Roma, w którym możemy przeczytać m.in. o tym jak w PRL-u wyglądało życie wśród rówieśników dziewczyny wyróżniającej się, bo innej niż wszyscy.

"Prawdy i prawdki" (str. 216-219) - interesująca rozmowa o dziennikarstwie miedzy Katarzyną Kolendą-Zaleską a Mariuszem Szczygłem,  "uwieczniony piórem" Anny Sańczuk.

 

Ogólnie majowy numer jest niezły. Jednakże muszę się przyczepić do kilku rzeczy. Po pierwsze: minus dla redakcji za niedopatrzenie byków ortograficznych, w tym dla autorki działu "Vogue Uroda Makijaż", która - jak się okazuje - na twarz nakłada "kolejne warstwy brązera"... (str.88).

Druga rzecz: jestem rozczarowana tak nieciekawą okładką, jak i równie nudną sesją zdjęciową z Natalią Vodianovą.

Trzecia rzecz, ta zupełnie niepotrzebnie umieszczona kronika towarzyska, kojarząca mi się z działem "Gala Party". Pół biedy, bo zajmuje tylko dwie strony, a jednak psuje mi klimat.

Szafa

Szafa - Olga Tokarczuk

"Szafa" jest zbiorem trzech opowiadań Olgi Tokarczuk, z których pierwsze i ostatnie opowiadanie są najkrótsze, a najdłuższym jest opowiadanie drugie.

 

W pierwszym, tytułowym opowiadaniu, główną rolę odgrywa szafa, która dla dwójki ludzi staje się azylem w ich własnym mieszkaniu, chroniącym przed światem zewnętrznym, w której wnętrzu nie muszą martwić się o przyziemne rzeczy.

W tym opowiadaniu spotkałam się m.in. z modlitwą "Aniele Boży, Stróżu mój" w jakże ładnym ujęciu interpretacyjnym.

 

W drugim opowiadaniu przeczytać możemy relację z dnia pokojówki hotelowej, aczkolwiek to jedynie pozornie opisy zwyczajnej pracy pokojówki, gdyż jej głębokie przemyślenia wprawiają w zadumę nad życiem i egzystencją. Autorka pięknie operuje tu językiem, przenośnią. Jej opisy raz dodają przekazywanym treściom dynamizmu, raz spokoju ale całość wciąż ma melancholijny wydźwięk. Nagle czytelnik zauważa niebywale wymowne opisy; widząc pokojówkę obserwującą otoczenie ma wrażenie, że sam znajduje sie w pokoju hotelowym i zastanawia się nad przemijającym czasem, ludzką egzystencją, patrząc na rzeczy pozostawione przez hotelowych gości. 

 

W opowiadaniu trzecim czytelnik poznaje pewnego człowieka (prawdopodobnie projektanta gier komputerowych). Opowiadanie to również zawiera w sobie tematy egzystencjalne, poniekąd też religijne.

 

Tytuł polecam. Niesłychane, jak pięknie autorka zawarła tak ważne tematy jak życie, śmierć, upływ czasu, Boga i religię w tak krótkiej formie.

Jest to moje pierwsze spotkanie z Olgą Tokarczuk ale z pewnością nie będzie ostatnim.

Teraz czytam

Starcie królów
George R.R. Martin
Przeczytane:: 27/1022 stron
Cosmopolitan nr 12 (259)/2018
Redakcja miesięcznika Cosmopolitan
Przeczytane:: 60/154 stron
Vogue Polska, nr 9/listopad 2018
Redakcja Magazynu Vogue Polska
Przeczytane:: 99/272 stron
Narrenturm
Andrzej Sapkowski
Na plaży Chesil
Ian McEwan
Przeczytane:: 198/198 stron
Magazyn pielęgniarki i położnej nr 1-2/styczeń-luty 2018
praca zbiorowa
Przeczytane:: 5/72 stron
Charaktery 12 (251) / grudzień 2017
Redakcja miesięcznika Charaktery
Przeczytane:: 40/132 stron
Twarze Marilyn Monroe
Sarah Churchwell, Robert Waliś
Przeczytane:: 42/464 stron
Jadro dziwnosci
Peter Pomerantsev
Przeczytane:: 52/296 stron
Syrop z piołunu. Wygnani w akcji "Wisła"
Smoleński Paweł
Przeczytane:: 127/224 stron